Hac Hac
239
BLOG

Syria, czyli pragmatyka

Hac Hac Polityka Obserwuj notkę 5

W jednym z dzisiejszych serwisów radiowych przypomniano mi, że domowy konflikt w Syrii trwa juz drugi rok.

Mówiono o ofiarach, o braku zdecydowanej postawy Zachodu i.t.p.

Kolejny raz brak analizy.

Nie twierdzę, że mam rację, bo przeważnie jej nie mam. Za to mam różne luźne skojarzenia .

 

Syria była jednak lokalna potęgą wojskową. Nie na tyle, by atakować samodzielnie Turcję czy Izrael, ale na tyle silną, by nie warto było jej atakować. A teraz co? Przez dwa lata nie jest w stanie uporać się z luźna bandą cywili?

 

Kupiłem sobie niegdyś wiatrówkę. Lubię czasem postrzelać do puszek. Ale śrut i naboje co2 na gruszce nie rosną, więc miewam przerwy w tej rozrywce. Tymczasem rebelia w Syrii stale stawia zbrojny opór regularnej armii. Bogaty wewnętrzny sponsor? Nie sądzę, ci bogaci są bogaci, bo od lat byli po stronie rządowej. Czyli nieznane pieniądze zewnętrzne. Nie amerykańskie czy rosyjskie, bo dla tych państw wojna domowa w Syrii to ani interes, ani problem.

I tu wracamy do Turcji i Izraela.

Turcja ma ambicje stać się potęgą w skali bliskowschodniej, ale względy merkantylne nie pozwalają jej występować w tym względzie z otwartą przyłbicą. Za to ciche osłabianie sąsiadów? Czemu nie? Pieniądze to "just paper".

A Izrael? Po przewrocie w Egipcie Izrael znów stanął w obliczu ryzyka wojny na dwa fronty. Zwłaszcza wobec zagrożenia rakietowego ze strony Iranu z pewnością chciałby przerzucić środki obrony z armii lądowej w stronę lotnictwa. Póki w Syrii wrze, Tel Aviv może spać spokojnie. I nie dziwiłbym się, gdyby to właśnie Izrael podsycał rebelię, tak długo jak się da.

 

A że 40000 ofiar? Bliższa ciału koszula...

Hac
O mnie Hac

Żywy jestem, jeszcze. Ale to zapewne mi minie.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka