Gdy się urodziłem, trwała Nasza Mała Stabilizacja. Miało być już tylko lepiej, jeszcze tylko jeden zryw, kilka lat poświęceń i świetlana przyszłość czekala na nas z otwartymi rękami.
Gdy wybierałem się do szkoły, dowiedziałem sie, że gdy pomożemy, wystarczy kilka lat poświęceń, a potem to już...
Gdy wchodziłem w dorosłość, władza twierdziła, że wbrew działanion znanych sił, będzie lepiej. Załatwi to Drugi Etap Reformy oraz moje poświęcenie.
Tuż po założeniu rodziny władza się zmieniła. I dała mi nowa nadzieję. Bo przecież wystarczyło teraz przez kilka lat pobiedowac, ale za to potem, to ho, ho.
Władze zmieniały się co jakiś czas, po jakimś czasie pojawiła się Mateczka Unia, a wszystkie te moje macochy różnymi słowami powtarzały mi to samo. "Kilka lat, sam rozumiesz, ale za to potem...".
A ja czuję, że powoli kończy mi się czas. Za kilka lat nie będę miał juz tych kilku lat na poczekanie, az będzie mi lepiej. Od lat haruję jak dziki osioł, bez żadnych gwarancji na to, że owych wspaniałych czasów dożyję. Aż mam ochote zagłosować na kogoś, kto powie mi : "Ty smętny frajerze, lepiej to juz było, przez całe twoje życie. I ciesz sie, że je wciąż masz, bo mogłeś mieć gorzej."...


Komentarze
Pokaż komentarze (15)