Wiceprezes Okręgu Mazowieckiego UPR Krzysztof Pawlak: Kiedy przed 4 laty ukułem etykietkę "Populizm i Socjalizm", nie wiedziałem, że zrobi tak zawrotną karierę - relacja TV ASME ze spotkania z posłem Jackiem Kurskim.
Podczas spotkania z posłem Jackiem Kurskim z dominującego w rządzącej koalicji ugrupowania PiS biliśmy brawa za niespotykaną dotąd szczerość i odwagę cywilną panu posłowi, który wypowiedział znamienne stwierdzenie: "Zawsze byliśmy partią nie ukrywającą swojego przywiązania do idei socjaldemokratycznych".
"Myślę, że na tym polega dramat Unii Polityki Realnej, że formułując mnóstwo słusznych tez, jej czas jeszcze nie nadszedł. Mamy inne społeczeństwo, po pięćdziesięciu latach komunizmu, do którego uczciwe, liberalne tezy jeszcze nie pasują. Musi minąć jeszcze trochę czasu, trzeba pożegnać komunizm, postkomunizm, poczekać na powstanie klasy średniej, wtedy możemy mówić o zbliżeniu między nami i o pominięciu podziału między PiS a UPR" - mówił na samym wstępie swojego spotkania w Centrali UPR Jacek Kurski, prominentny działacz ugrupowania Prawo i Socjalizm, dla którego już przed czterema laty ukuliśmy na naszej witrynie ASME etykietkę "Populizm i Socjalizm".
Już na wstępie swojego wystąpienia poseł Kurski zadeklarował, że chciałby powrócić do sprawy przywrócenia kary głównej do polskiego kodeksu karnego, o którym to projekcie UPR (od dawna leżącym w przepastnych piwnicach polskiego parlamentu) przypomniał Janusz Korwin-Mikke, założyciel i I prezes UPR.
Omawiając bieżące wydarzenia z krainy polskiego parlamentaryzmu, ze strony publiczności padały uwagi, że PiS ma nie do końca dograną ekipę pod względem wystąpień medialnych (poruszana była sprawa peronu w miejscowości Włoszczowy i kolejnego pomysłu posła Gosiewskiego na założenie lotniska w okolicach Kielc), z czym zgodził się poseł Kurski, choć zwrócił uwagę, że "są lepsi w kampaniach wyborczych".
Jacek Kurski uważa, że obecny proces "odzyskiwania Polski", czyli tworzenia tzw. IV RP, może dokonywać się dzięki pojawieniu się konfliktów w obozie pookrągłostołowym, podobnie jak to było w 1918 roku, kiedy to zaborcy Polski skoczyli sobie do gardła w I wojnie światowej i powstała Polska niepodległa; teraz został m.in. przełamany monopol informacyjny ukuty w Magdalence, choć oczywiście dopłaty z budżetu do jego partii miały swoje niebagatelne znaczenie, co skromnie przyznał.
Poseł Kurski w trakcie wymiany zdań z publicznością pokazał się jako szczery zwolennik odgórnych regulacji relacji płacowych pomiędzy pracodawcą a pracownikiem, co nie powinno nikogo dziwić w świetle wcześniejszej wypowiedzi o hołdzie jego środowiska dla idej socjaldemokratycznych. Dodatkowo uważa, że we wczesnych latach 90. ub. wieku nie było możliwości podejmowania działalności gospodarczej na większą niż lokalną miarę ze względu na ograniczenia i blokady założone przez komunistów na stosunki gospodarcze, m.in. na prywatyzację większych przedsiębiorstw.
Poseł odpowiadał na wiele pytań dotyczących bieżących wydarzeń na scenie politycznej oraz rozgrywek w rządzącej koalicji PiS, m.in. podzielił się swoim przekonaniem, że na polskiej scenie politycznej są w tej chwili jedynie dwie osobistości, które mają jakąkolwiek charyzmę: jest to - oczywiście jego partyjny szef Jarosław Kaczyński i też - oczywiście - towarzysz Aleksander "Prezio" Kwaśniewski. Wygląda więc na to, że najbliższej przyszłości dojdzie do bardziej ekspresyjnego niż zwykle starcia dwóch nurtów lewicowych: Lewicy i Demokratów pod wodzą aparatczyka PZPR-owskiego "Magistra Golenia" oraz uczciwych i "wreszcie naszych" socjalistów "żoliborskich" spod sztandaru Prawa i Sprawiedliwości.
Jak więc wiele musiało się zmienić, by tak naprawdę znowu nic nie zostało zmienione: pierwszoplanowe role aktorskie na scenie teatru politycznego PRL, PRL-bis i "polskiego regionu UE" nieprzerwanie od kilkudziesięciu lat grają różne odmiany socjalistów, raz bezbożnych, czasami pobożnych, jak ich określa nasz stały współpracownik Stanisław Michalkiewicz!
Puszczając wodze fantazji w kierunku przyszłych wyborów parlamentarnych i niedawno upublicznionej propozycji obniżenia progów wyborczych do wysokości 3%, poseł Kurski z dużym zadowoleniem powitałby, przy okazji blokowania list, w takiej konstelacji Unię Polityki Realnej, która "zatykając nos na socjalistów solidarnościowych" mogłaby się znaleźć na prawym skrzydle odpowiednika amerykańskiej Partii Konserwatywnej. Jednak na pytanie o wprowadzenie jednomandatowych okręgów wyborczych odpowiedział, że stanowczo się im sprzeciwia - ze względu na zagrożenie petryfikacji, jak uważa, lokalnych układów oligarchicznych, które są zdominowane - znowu według JE posła - przez byłych PZPR-owców. Poseł zna postulaty Obywatelskiego Ruchu na rzecz JOW od lat, ale po prostu się z nimi nie zgadza...
Oprócz niewątpliwie korzystnego wyniku tego spotkania wynikającego z publicznego przyznania się prominentnego członka ugrupowania określanego z uporem przez większą część merdiów jako prawicowego - do posługiwania się i przywiązania do idej lewicowych, poseł Kurski zgodził się z Januszem Korwin-Mikkem, że jest już najwyższy czas na powołanie komisji śledczej w sprawie tzw. komisji Michnika, która bez stosownych uprawnień buszowała w początku lat 90. w archiwach PRL-owskiego MSW, dzięki czemu trockista, towarzysz redaktor naczelny bulwarowca "Gazeta Wyborcza" uzyskał swego czasu niezasłużenie spory wpływ na scenę polityczną PRL-bis...
Nagranie trwa ponad 1 godzinę i 20 minut, jest dostępne w Sieci do 5 VII 2007 r. W Klubie TV ASME - wersja o dobrej jakości. http://www.asme.pl/118237304038277.shtml
Także niestety jak namacalnie widać autentyczni Prawicowcy w Polsce nie mają dosłownie innego wyjścia jak tylko opowiadanie się po stronie jednoznacznie prawicowo-konserwatywnej formacji wolnorynkowej, jaką jest Unia Polityki Realnej, czyli prawdziwego ewenementu kapitalistycznego na Naszej generalnie z socjalizowanej mniej lub bardziej szachownicy parlamentarnej, gdzie tak PiS, jak i PO stoją po stronie biurokratycznej socjaldemokracji, a różnica między nimi jest w istocie tylko taka, że Ci pierwsi są w swej patriotycznej obyczajowości praworządni, zaś Ci drudzy wręcz do szpiku kości konfidencko-aferalnie antypolscy - niemniej tak czy siak pasożytnictwa etatystycznego pod batutą obecnych partii w sejmie nie unikniemy, chyba że w kolejnych wyborach opowiemy się za chwalebnie antysocjalistycznym UPRem, który jedynie jest Nas gotów wyrwać z tego marazmu niewolniczego (z 83% opodatkowaniem obywateli) w jakim nieustannie na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci na własny pohybel tkwimy.




Komentarze
Pokaż komentarze (8)