Dlaczego kapitalizm?
„Ludzie rodzą się wolni, a wszędzie są w okowach" - tak zaczyna się Umowa społeczna arcykolektywisty Jeana Jacquesa Rousseau. Ta jednak myśl jest arcyliberalna, gdyż zakłada, że wolność jest prawem natury, prawem człowieka i nie pochodzi z umowy lub daru władzy. Jest to oczywiście myśl błędna. Jej fałszu dowodzi cała historia świata. Człowiek nigdy i nigdzie nie rodził się wolny. Zawsze rodził się poddany władzy, a patrząc na despotyzmy, od Babilonu po ZSRR, można powiedzieć, że świat tyranią stoi.
Wolność nie jest więc prawem z natury. Liberalna teza o jej przyrodzonym charakterze jest abstrakcyjnym twierdzeniem, wymysłem filozofów, a nie skutkiem obserwacji politycznej rzeczywistości. Konserwatyzm - jako wynik obserwacji nad światem realnym a nie życzeniowym - fakt ten eksponował od zawsze w polemikach z rewolucjonistami. Tym niemniej dziś konserwatyzm jest doktryną wolnościową. Sprzeciwiając się etatyzmowi, fiskalizmowi, państwowej szkole, zasiłkom przyłącza się do liberałów w ich sprzeciwie wobec pansocjalizmowi. Jednak źródła wolności są tu odmienne.
Człowiek winien być wolny, ale bynajmniej nie dlatego, że należy mu się to z natury. Winien być wolny, gdyż jest to racjonalne. Po rozpadzie pozostałości hierarchicznych i wspólnotowych elementów cechujących średniowieczne stosunki, ludzie stanęli przed wyborem: etatyzm albo wolność. Stanąwszy przed tą alternatywą, konserwatysta bez wahania wybiera wolność. Nie ze względu na jej walory - gdyż niedoskonały i zły z natury człowiek częstokroć nie umie jej wykorzystywać - lecz dlatego, że etatystyczna alternatywa jest fatalna pod każdym względem. Państwo nie jest zdolne zarządzać gospodarką i regulować ludzkie życie. Konkretniej, próbuje to czynić, ale wszelkie te poczynania są tragiczne. Urzędnik jest najskrajniejszym wrogiem życia i empirycznej rzeczywistości. Jego decyzje zawsze są złe i nietrafne. Jest on zmaterializowanym cierniem w żywym ciele społecznym.
Konserwatyzm głosi ideę państwa racjonalnego, a państwo racjonalne, to państwo minimum. Nie ważne, że piękne teorie etatystyczne dobrze się prezentują na papierze! Praktyka je unicestwia. Człowiek nie jest wolny z natury, ale powinien takim być, gdyż empiria dowodzi, że alternatywa etatystyczna jest zabójcza dla każdego społeczeństwa, które spróbowało ją urzeczywistnić. Człowiek nie jest wolny z natury, lecz winien się nim stać z dobrze rozumianego interesu samego państwa i społeczeństwa. Państwo zetatyzowane, będąc słabym i rozwodnionym, nie jest przez to konserwatywnym. Państwo zetatyzowane jest państwem biednym. A konserwatyzm nie opowiada się za konserwowaniem biedy. Doświadczenie dowodzi, że silne państwo to takie, które m.in. ma duże wpływy podatkowe. Ale wpływy takie wysokie nie są wcale w państwie o wysokich podatkach, lecz o niskich, gdzie kwitnie przedsiębiorczość!
Państwo współczesne - uważając się za racjonalne - w rzeczywistości jest przeracjonalizowane i zbiurokratyzowane. Nie jest więc racjonalne, lecz irracjonalne. Racjonalne państwo to takie, które poprzez swoje instytucje i prawa zapewnia maksimum rozwoju. Skoro współczesne państwo etatystyczne rozwój ten hamuje, to znaczy to, że jest irracjonalne. Rozbudowując się ponad miarę i pożerając wolność jednostek, działa na własną niekorzyść.
Wolność nie jest tedy postulatem natury; nie wynika z żadnych przyrodzonych praw; jest postulatem politycznego rozumu. I dlatego my, konserwatyści jesteśmy za państwem minimalnym; silnym i autorytarnym, ale minimalnym.
Adam Wielomski "Dekalog konserwatysty"
[Dla wielu Czytelników książka ta może wydać się bluźniercza. Nie, nie w tym sensie, że wyśmiewam się z Boga lub Kościoła; nie ma tu świętokradczych obrazków wyśmiewających znak krzyża; przeciwnie, uważam się za katolickiego tradycjonalistę. Książka ta jest wielkim bluźnierstwem politycznym wobec wielu, jeśli nie wszystkich, ideologicznych dogmatów współczesnego świata, który ukształtował się po Rewolucji Francuskiej z 1789 roku. Książka ta przeznaczona jest dla ludzi zdolnych do samodzielnego myślenia, czyli nie dla tych, których refleksja o świecie politycznym, społecznym i filozoficznym ogranicza się do bezrefleksyjnego powtarzania medialnej bełkotliwej papki o demokracji, prawach człowieka i Europie. Nawet więcej, celem moim było dokonanie wielkiej mistyfikacji ideologii i schematów panujących we współczesnym świecie, stanowiącym ideologiczny konglomerat tanich hasełek i medialnego szumu informacyjnego, w istocie będącego dezinformacją.
(...) Książka omawia dziesięć sfer i zagadnień w których rozpoznaliśmy egalitarną infekcję. Dlatego też w pierwszej księdze zajmiemy się tu dokładną diagnozą funkcjonowania demokracji parlamentarnej, ufundowanej na pysznej tezie, że ludzie są równi. W następnej księdze zajęliśmy się psychologią już nie tyle ustroju demokratycznego, co samych demokratów - tak oligarchicznych grup trzymających władzę, jak i zahipnotyzowanych demokratyczną demagogią mas. Z tej grupy wyodrębniliśmy jeszcze specjalną, ekstremistyczną grupkę - nazwaną tu mianem emancypatorów - zajmującą się zwalczaniem tradycyjnego modelu rodziny, nie rozumiejących, że świat społeczny opiera się na niewzruszalnych prawach natury, których nie jest zdolna podeptać żadna większość. W księdze O Kościele prześledziliśmy procesy przenikania ideologii egalitarnych do nauczania Kościoła katolickiego i w jaki sposób idee te przeinaczają wieczne i niezmienne Magisterium. Zresztą w miejscu tym od razu zaznaczam, że problematyka Kościoła została potraktowana dosyć specyficznie, gdyż nie wgłębialiśmy się tu w tematykę wiary jako takiej, lecz interesowały nas pewne egalitarne idee - bardziej w wymiarze filozoficznym niźli ściśle religijnym - które infekują nasze spojrzenia na katolicyzm. W dalszej części zajęliśmy się sprawą egalitarnego internacjonalizmu, czyli kulturalnym i politycznym wymiarem integracji europejskiej. Dalej mamy rozdział O kontrrewolucji, gdzie podejmuję tematykę jak odkręcić czas - i czy to w ogóle jest możliwe - aby wyleczyć świat nowoczesny z wirusa egalitaryzmu? Wreszcie całość zamykają dwie księgi o podatkach i wolnym rynku, poświęcone tropieniu egalitaryzmu w ekonomii, czyli socjalizmu i myślenia socjalistycznego w najróżniejszych postaciach i odmianach. Swoją drogą, to ekonomia jest jedną z nielicznych dziedzin, gdzie egalitaryzm - pod postacią socjalizmu - nadal ma czynnych i silnych przeciwników, a to z racji swojej oczywistej ekonomicznej niewydolności. (...).]




Komentarze
Pokaż komentarze (3)