Cywilizacja życia i śmierci
Świat współczesny jest światem chorym. Nie chodzi jedynie o choroby cywilizacyjne i moralne. Jedną z jego cech charakterystycznych jest swoista schizofrenia pomiędzy wola życia i wola uśmiercania. Pochwała i radość życia są wypisane na wszystkich murach i książkach naszej cywilizacji. Wizja społeczeństwa konsumpcyjnego - któremu współczesny człowiek hołduje - to nic innego jak afirmacja życia bez śmierci. Człowiek nowoczesny nie zna śmierci; nie myśli o niej; zupełnie odrzuca myśl o jej nieuchronności. Bawi się, kupuje nowe rzeczy, nowe mieszkania i samochody. Robi to aby żyć i aby cieszyć się życiem. Jest z siebie zadowolony i dumny. Ma w sobie wielkie pokłady pychy wiążącej się z życiem i jego materialnymi efektami.
Gdzie jest śmierć? Nie występuje w naszej kulturze. Jest czymś wstydliwym, skazanym na zapomnienie. Nie pasuje do świata supermarketów i fast-foodów. Człowiek utracił naturalne przekonanie, że na wszystko jest czas: na narodziny, życie i śmierć. Ta ostatnia nie jest wszak końcem. Jest początkiem nowego etapu. Ale nie myślimy o niej, gdyż agnostyczny świat uczynił życie pośmiertne czymś niepewnym i wątpliwym. Niebiosa są tutaj zdaje się myśleć współczesny człowiek, o ile w ogóle jeszcze myśli kategoriami niebios. Królestwo Boże nie jest tam, na górze - świat przestał być Augustiańskim padołem łez po którym człowiek jedynie pielgrzymuje - jest tu i teraz. Na ziemi i w tym życiu. Duchowa rzeczywistość znikła z naszej percepcji. Jako nieempiryczna stała się niepewna. Pewny, dotykalny i namacalny jest tylko świat rzeczy i świat ciała - świat w którym toczy się życie doczesne.
Zmieniła się nasza perspektywa, gdyż życie wieczne przestało być czymś naturalnym i oczywistym. To całkowicie zmienia sposób patrzenia na świat. Św. Augustyn naucza, że powinniśmy kochać innych ludzi, podziwiać rzeczy nie ze względu na ludzi i rzeczy, lecz ze względu na miłość do Boga. Dziś Bóg stał się wątpliwy, niepewny i zaczęliśmy patrzeć na ludzi i rzeczy nie przez pryzmat miłości do Boga, lecz miłości własnej. Przestaliśmy oceniać ludzi i rzeczy z punktu widzenia ich rzeczywistych i obiektywnych celów i sensów. Widzimy ludzi przez pryzmat nas samych, z perspektywy naszych interesów. Człowiek utracił swoje zakorzenienie w Bogu i w wieczności. Kowalski sam dla siebie jest alfą i omegą. Dla innych ludzi stał się rzeczą. Nie patrzymy na człowieka jako na fragment materii poruszany przez duszę daną przez Boga. Patrzymy na człowieka jako na kawałek ciała, widzimy w nim tylko - wedle znanej formuły materializmu - „to, co je". Przez tysiąclecia Bóg był podmiotem, a my byliśmy przedmiotami, jednak dzięki temu, że wierzyliśmy w posiadanie duszy danej nam od Boga, byliśmy upodmiotowani. Nie byliśmy rzeczami, gdyż mieliśmy w sobie pierwiastek transcendentny. To ukradła nam cywilizacja nowoczesna, przekształcając nas w bryłkę materii. Filozofia nowoczesna szybko zorientowała się, że prowadzi to do zbydlęcenia człowieka, gdyż zabierając nam Boga, odebrała wszelkie źródło dobra i zła, a więc i godności człowieka. Gdy nie ma Boga, człowiek jest tylko bryłką materii. Dlatego zaczęto w nas wmawiać slogany o humanizmie i prawach człowieka, aby wmówić nam, że jesteśmy czymś więcej. Oto pycha ludzka! Na darmo, gdyż nie ma godności człowieka poza wiarą w Boga. Poza Stwórcą jest tylko nicość, zwątpienie, relatywizm. Możemy sobie dziś pisać teksty o godności i o prawach człowieka; możemy spisywać tomy praw obywatelskich. Nic to, gdyż bez Chrystusa Króla jesteśmy tylko bryłkami materii. Miliony mordowanych dzieci poczętych, eutanazja to tylko dowody tego, że przestaliśmy kochać i szanować drugiego człowieka, gdyż przestaliśmy widzieć w nim dziecko Boga, istotę obdarzoną nieśmiertelnym elementem. Staliśmy się rzeczami.
Świat nowoczesny zrodził się z radości życia, z ucieczki przed nieuchronną śmiercią. Kazał nam zająć się konsumpcją, karierą, pracą i materią. Jest afirmacją życia tu i teraz, jest herezją Królestwa Bożego z tego świata. Ale usuwając religijny fundament godności człowieka, stworzył podstawy dla Cywilizacji Śmierci. Poczęty i stary stracili godność ludzką i stali się zbędnymi rzeczami. Poczęty jeszcze nie ma sił aby upomnieć się o swoje prawo do życia. Stary już nie ma sił. Jednego się morduje przed urodzeniem. Drugiego oddaje do domu starców lub uśmierca, aby nie przeszkadzał żyć tym, co do życia mają siły. I to jest Cywilizacja Śmierci, cywilizacja afirmująca życie bez Boga.
Adam Wielomski




Komentarze
Pokaż komentarze (4)