Motyw przewodni Konwencji PiS?
PIENIĄDZE! PIENIĄDZE! I JESZCZE RAZ PIENIĄDZE!
Skąd je wziąć? (według PO – komu zabrać)
Na co wydać? (według PO – wszystkie cele zaspokojone)
Komu podnieść standart życia? (według PO – komu rozdać)
Mogłoby się wydawać, że w tej sytuacji najważniejszym panelem tej Konwencji powinien być panel poświęcony prawu bankowemu i bankom, a jego moderatorem powinna być Premier Beata Szydło, ale tak się niestety nie stało.
Doszło do jakiejś tragicznej pomyłki.
Panel "bankowy" oddano na moderowanie Salonowemu manipulatorowi – Igorowi Janke, który na temat systemu bankowego wie tylko tyle ile usłyszał lub przeczytał i powtarza to teraz w kółko, ku uciesze gawiedzi, a na temat kredytów "frankowych" wypowiadał się doktor prawa Jacek Czabański, który umie tylko jedno - grać literą prawa według opracowanego i precyzyjnie wdrożonego przez prawniczo-prokuratorsko-sędziowską mafię klucza, który jest zbudowany w ten sposób, że na wejściu ma "Szczytne cele", a na wyjściu "Grecja".
Przyjrzyjmy się systemowi bankowemu w Polsce oczami kredytobiorcy i posiadacza depozytu.
1. Kredytobiorca
Generalnie, klient nie mogący zaspokoić swoich potrzeb bieżącymi dochodami. Do tej grupy należy większość tych, którzy korzystali z tak zwanych "kredytów frankowych".
2. Posiadacz depozytu
Ten, kto wykorzystując swoje położenie w strukturach władzy (ustawodawczej, wykonawczej, sądowniczej) czerpie dochody niewspółmierne do wykonywanej pracy i dochody te przekazuje do systemu bankowego dla czerpania korzyści z lichwy.
Wszystko w polskim systemie bankowym było w miarę normalnie, dopóki składał się on z banków polskich. Banki wydawały kredyty konsumpcyjne w złotówkach, a kredyty w innych walutach tylko firmom, które umiały udowodnić odpowiedni, stały poziom dochodów pozwalający im ponosić ryzyko zmiany kursów walut.
Zachciało nam się jednak kapitalizmu i na nasze nieszczęście dopuściliśmy do władzy tych, którzy sprzedali nas z patrochami w tym czasie, gdy my byliśmy w oparach "wszystkodostępności".
Sprzedali nasze banki obcemu kapitałowi. Sprzedali obcemu kapitałowi rynek usług ubezpieczeniowych. Sprzedali temu kapitałowi kontakty, czyli dostęp do najwyższych szczebli władzy.
I LICHWA ZALAŁA NASZ KRAJ.
LICHWA DWULICOWA. BANKIERSKO-DEPOZYTOWA!!!.
Z jednej strony zachodnie banki zwietrzyły doskonały interes na transferze swoich tanich nadwyżek walutowych na nasz rynek, z drugiej wyzwołiły ukryte w ludziach dzikie instynkty wyrażające się w chęci szybkiego wzbogacenia przy minimalnym ryzyku. Im wyższe oprocentowanie depozytów, tym wyższe oprocentowanie kredytów i tym droższa ich waluta na na naszym, wewnętrznym rynku.
Na początku swojej "działalności" przywozili walutę otrzymaną na zachodnich rynkach pod 3-5% i sprzedawali swoją walutę po cenie X, a kupowali ją od nas po kursie Y, przy czym kurs X > od kursu Y.
Ta operacja miała miejsce w kantorach i w bankach, w kasach "Exchenge". Ona miała swoje zalety, gdyż przynosiła bankom zyski, ale były przy tym trochę uciążliwa, gdyż trzeba było przywozić gotówkę, a to dodatkowe koszty.
Przed lichwiarzami, ukrytymi pod kodowymi nazwami – "bankierzy" stanęło tylko jedno zadanie:
Jak z zyskiem wymieniać walutę na złotówki, nie utrudniając sobie życia transportem waluty i złotówek?
I znaleźli rozwiązanie. Jedno z okienek banku nazwali "Kredyty walutowe". Walutę (np. CHF) zastąpili kilkoma kartkami papieru, które nazwali "Kredyt hipoteczny w CHF". Przyszedł klient i "sprzedali" mu ten "kredyt" za elektroniczny zapis o złotówkach, a informację o tym zapisie wysłali do developera.
Od tego momentu klienta zaczęli nazywać kredytobiorcą. Doktor Czabański pisze o jakiejś waloryzacji i o tym, że kredytobiorcę oszukali jakąś skrytą prowizją, której nie było.
Zadajmy dr. Czabańskiemu dziecinnie proste pytania:
Czy był on w banku i wymieniał walutę na złotówki?
Czy zdarzyło mu się wymieniać złotówki na walutę?
Jak się te dwie operacje nazywają w bankach? Prawidłowo: kupno i sprzedaż.
Kupujesz walutę w banku płacisz cenę A. Sprzedajesz walutę bankowi on płaci tobie cenę B.
Cena B jest zawsze niższa niż cena A. Bank musi przecież na tym zarabiać i jak długo banki zajmuję się tą działalnością, tak długo zawsze UCZCIWIE informowały o tych dwóch różnych cenach.
A teraz skoncentrujcie się!
Wystarczy uznać, że bank sprzedał walutę klientowi po kursie dnia (kurs łatwo ustalić dzieląc złotówki przez zapisaną w umowie kwotę w CHF).
I niech sobie banksterzy- lichwiarze paluszki gryzą do końca życia.
A następny krok, to nowe prawo bankowe.
Rzucam wyzwanie doktorowi prawa Jackowi Czabańskiemu: W ciągu tygodnia przygotować zarys nowego prawa bankowego i opublikować go, każdy na swoim blogu.



Komentarze
Pokaż komentarze (4)