Nauka płynie z doświadczenia
"Choćbyś naturę wypędzał widłami, ona zawsze powróci." Horacy
8 obserwujących
27 notek
62k odsłony
  391   0

Delektujmy się murzynkiem, póki można

Moja wyrafinowana wersja starego, poczciwego murzynka. Alicja
Moja wyrafinowana wersja starego, poczciwego murzynka. Alicja

W kuchni najczęściej eksperymentuję. Z reguły w celu zmodyfikowania przepisów w taki sposób, aby użyć do gotowania, czy też pieczenia wyłącznie zdrowych tłuszczy. Bo margaryny nie uznaję! Od czasu zastosowania diety dr Budwig u mojego chorego teścia z guzem nerki, a było to już ponad 15 lat temu (jego historię opisałam na blogu), o jakość tłuszczy dbam w kuchni najbardziej. Margaryn, nie kupuję, nawet tych rekomendowanych przez wybitne osobistości. 

Tak więc w moim domu jada się np. bigos przygotowany na oleju kokosowym (ale tym bezzapachowym oczywiście). Efekt takiego zastępowania typowych sklepowych tłuszczy na te moim zdaniem zdrowe, jest zawsze wyśmienity.

Tak było też i wczoraj, gdy przygotowałam tego pysznego murzynka, którego nazwałam wyrafinowanym z powodu naprawdę wybornego połączenia słodyczy i lekkej goryczki kruszonych ziaren kakao. Więcej przepisem chwalić się nie będę :)

Do notki bowiem zainspirowała mnie refleksja nad nazwą tego popularnego polskiego ciasta. Narazie możemy go tak nazywać, ale czy wiecie, że popularnym na Zachodzie słodkościom zwanym Mohrenkopf ("główka murzynka") lub Negerkuss ("cusek murzynka") w imię poprawności politycznej zmieniono nazwę? A ja uwielbiam murzynka. I do tego naprawdę nie jestem rasistką!

 

 

Lubię to! Skomentuj4 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale