Nauka płynie z doświadczenia
"Choćbyś naturę wypędzał widłami, ona zawsze powróci." Horacy
8 obserwujących
27 notek
62k odsłony
  151   0

Bezpieczne szczepienia? Jeszcze nie teraz, ale już wkrótce!

"Antyszczepionkowcy" - jak nazywa się w mediach działaczy STOP NOP - uświadamiają szczepiącym, że statystyki, na które powołują się urzędnicy, eksperci i lekarze nie są kompletne, bo:

  • rodzice nie są świadomi swojego obowiązku zgłaszania NOP- ów lekarzom.
  • pracownicy służby zdrowia stosują "systemową politykę" nierzetelnego ewidencjonowania NOP-ów (zamierzoną lub nie).

Połączenie tych dwóch postaw grozi katastroficznym stanem statystyk, znacznie zaniżających faktyczne powikłania. Istnieją uzasadnione obawy, że tak się już stało. O tych kwestiach nie mówi się otwarcie ani w gabinetach lekarskich, ani w publicznych mediach.

"W mediach trwają "epidemie", gdzie kilka zachorowań urasta do rangi zabójczej pandemii. Tymczasem prawdziwą epidemią są choroby przewlekłe, na które cierpi w Polsce już co czwarte dziecko. Intensywnie immunizowane niemowlęta ponad 300 tysięcy razy w ciągu roku trafiają do szpitala. Wiele z nich tuż po podaniu obowiązkowych szczepionek. Świadczy to o dramatycznej zapaści zdrowotnej u polskich dzieci. Niepożądane odczyny poszczepienne nie trafiają jednak do urzędowych statystyk." (źródło: STOP NOP - PROTEST PRZECIW PRZYMUSOWI SZCZEPIEŃ!)

Możesz też przeczytać więcej tutaj: Statystyki NOP są fałszywe - twarde dowody

Kto wie lepiej? Naukowiec, producent leku, urzędnik, lekarz?

Oficjalna medycyna stosuje nowoczesne procedury medyczne, w tym szczepienia ochronne. O ich jakość - czyli o to, czy okażą się one dla Ciebie korzystne i bezpieczne - zabiegają najpierw naukowcy oraz producenci leków i aparatur, następnie urzędnicy, a w końcu personel służby zdrowia. Naukowcy i producenci w laboratoriach (często wspólnie w ramach finansowej współpracy, tzw. granty naukowe) wynajdują nowe leki i urządzenia. Urzędnicy weryfikują leki i określają procedury ich stosowania, a także "organizują" je w systemie na określonych warunkach (jako ustawowe, odpłatne, refundowane, zalecane czy też obowiązkowe). Wreszcie, lekarze i inni pracownicy służby zdrowia stosują te procedury na pacjentach po to, by im pomóc utrzymać lub odzyskać zdrowie.

Kto z nich wie najlepiej, czy wdrożona procedura ma sens? Czy jest bezpieczna i skuteczna, czy pomaga?

Pacjent

Pacjent jest osobą, która pierwsza dowiaduje się, czy zastosowana procedura ma sens, bo ma ona sens tylko wtedy, gdy to pacjent na niej skorzysta. Nie lekarz, nie urzędnik, nie producent leku, nie naukowiec, NIE SPOŁECZEŃSTWO.  To pacjent ze swoimi potrzebami był, jest i zawsze będzie "dyktatorem" medycznych trendów. Dlatego feedback, docierający od pacjenta do lekarza, następnie od lekarza do urzędnika, następnie od urzędnika do naukowca i firmy farmaceutycznej jest podstawowym narzędziem weryfikacji każdej procedury medycznej, zarówno pod względem bezpieczeństwa, jak i skuteczności terapeutycznej. Dlatego nie można pozostawać głuchym na głos pacjenta! Nie można go lekceważyć, wyśmiewać, traktować z pogardą!

Rola pacjenta w kreowaniu skutecznych i bezpiecznych procedur medycznych jest najważniejsza. To my, pacjenci, "jednostkowo" zdrowiejemy lub stajemy się bardziej chorzy w trakcie ordynowanego leczenia, czy zabiegu.

Jesteśmy jednocześnie i podmiotem, i przedmiotem stosowanych procedur medycznych.

Medycyna weryfikuje swoją skuteczność i bezpieczeństwo tylko w oparciu o efekty obserwowane na pacjentach! Nie jest weryfikowana dyplomami medyków czy portfolio firm farmaceutycznych.

Dlatego, aby procedury medyczne były efektywne i bezpieczne, pacjenci muszą odzyskać głos! A personel medyczny i urzędnicy muszą zacząć słuchać. W przeciwnym razie grozi nam absurd przedstawiony w komedii "Sens życia wg Monty Pythona". Rodząca kobieta pyta lekarza o wskazówki, co robić w trakcie porodu.  Lekarz odpowiada: "Nic, kochana. Pani nie ma kwalifikacji".

Szczepiący rodzicu, bądź odpowiedzialny!

Z perspektywy urzędniczego biurka nie widać konkretnych tragedii ludzkich. Z perspektywy urzędniczego biurka rzeczywistość maluje się wykresami, które nie oddają rzeczywistości.

Protestujący "antyszczepionkowcy" są określani przez "operatorów" systemu szczepień jako osoby nieodpowiedzialne, narażające swoje dzieci na groźne powikłania chorób zakaźnych, a społeczeństwo - na powrót epidemii. Usilnie próbuje im się zamknąć usta, zarzucając im, że - tak jak bohaterka filmowego skeczu Monty Pythona - nie mają kwalifikacji. Próbuje się ich także nękać i zastraszać.* Wszystko po to, by do Ciebie i innych osób szczepiących nie docierały żadne niepokojące wieści. Byś mógł cieszyć świętym spokojem... Jak długo? Pacjentów, którzy mają konkretną negatywną informację zwrotną dla systemu przybywa.  To, co mają do powiedzenia zaprzecza oficjalnym przekazom i nie jest mile widziane przez system, który chce świętego spokoju także dla siebie.

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale