To tylko jeden z tematów mojego bloga. Zapraszam do oglądu całości
pod adresem: http://prkosan.salon24.pl/

-
Zima minęła, przyszła wiosna;
-
trzeba by ubrać coś lekkiego.
-
A że to pora całkiem znośna;
-
nie może być to nic ciepłego.
-
Więc pieniądz w rękę i do miasta
-
ja powędrował za zakupem.
-
Już zaraz, na alei Piasta
-
kupiłem sobie "szprytną" jupę.
. -
Jupa, to kurtka w naszej gwarze;
-
opić ją trzeba przecież było.
-
Młoda godzina na zegarze;
-
wszedłem do baru. Podlać ryło...
-
Tam napatoczył się znajomy
-
który już zalatywał "trupem"
-
Wypić za moje był gotowy..
-
- a pocałujże ty mnie w... jupę -
-
.
-
Potem znów taki mnie namawiał
-
żeby głosować wnet na złudę (?).
-
Nawet mi za to wódkę stawiał,
-
lecz ja nie chciałem. Śmierdział brudem.
-
Więc ów obraził się tam na mnie
-
i poszedł siorbać swoją zupę.
-
Chciał przekonywać - nadaremnie...
-
- niech pocałuje mnie też w... jupę -


Komentarze
Pokaż komentarze (4)