O potrzebie samodzielnego myślenia, świadomości narodowej i tworzenia własnej doktryny politycznej
Naród, który nie potrafi samodzielnie opisywać rzeczywistości, prędzej czy później zaczyna postrzegać własne interesy cudzymi oczami. Może posiadać własne państwo, symbole, język i bogatą historię, a mimo to pozostawać zależny intelektualnie od koncepcji powstających poza jego granicami. Może uczestniczyć w międzynarodowej polityce, nie rozumiejąc mechanizmów, które nią kierują. Może wreszcie prowadzić spory o bieżące wydarzenia, nie zastanawiając się, dokąd jako wspólnota zmierza i jaką rolę chce odgrywać w przyszłości. Dlatego jednym z podstawowych warunków rzeczywistej podmiotowości narodu jest zdolność do samodzielnego myślenia, prowadzenia otwartej debaty oraz tworzenia własnych koncepcji politycznych, gospodarczych i cywilizacyjnych.
Historia polskiej myśli narodowej dostarcza przykładu przedsięwzięcia, które podjęło tę problematykę w szczególnie trudnych warunkach. Był nim paryski miesięcznik „Horyzonty”, wydawany w latach 1956–1971 przez środowisko związane ideowo z polską myślą narodowo-demokratyczną. Pismo ukazywało się na emigracji, w rzeczywistości podzielonego świata, w którym Polska pozostawała w radzieckiej strefie wpływów, a polskie środowiska polityczne na Zachodzie zmagały się zarówno z ograniczeniami geopolitycznymi, jak i z wewnętrznymi sporami o strategię działania. W ciągu piętnastu lat opublikowano 180 numerów. Wydawcą i redaktorem naczelnym pisma był Witold Olszewski. „Horyzonty” stanowiły samodzielną inicjatywę intelektualną, nieuzgodnioną z formalnymi władzami emigracyjnego Stronnictwa Narodowego. Już sam ten fakt wskazuje, że ich twórcy dostrzegali potrzebę stworzenia przestrzeni, w której można było podejmować debatę niezależnie od istniejących struktur organizacyjnych i ich bieżących interesów.
Od zależności myślowej do samodzielności
Warto przypomnieć historyczny moment, w którym narodziła się idea „Horyzontów”. Po śmierci Józefa Stalina w 1953 roku, zmianach zachodzących w bloku komunistycznym oraz wydarzeniach 1956 roku dotychczasowe wyobrażenia o rozwoju sytuacji międzynarodowej wymagały ponownej oceny. Zmieniały się uwarunkowania polityczne, pojawiały się nowe możliwości i zagrożenia, a część środowisk emigracyjnych nadal interpretowała rzeczywistość przez pryzmat oczekiwania na rozstrzygnięcie, które miało nadejść z zewnątrz. Twórcy „Horyzontów” uznali, że taka postawa nie może zastąpić samodzielnej analizy rzeczywistego położenia Polski.
W pierwszym numerze miesięcznika Witold Olszewski wskazał na konieczność „zrewidowanie poglądów, wypracowanie niezależnej, polskiej doktryny politycznej”. Nie był to jedynie postulat redakcyjny. Kryła się za nim diagnoza dotycząca podstawowego problemu każdego środowiska aspirującego do prowadzenia samodzielnej polityki: jeśli jego obraz świata jest zbudowany na założeniach, których nie poddaje się ponownej weryfikacji, przestaje ono rozpoznawać rzeczywistość, a zaczyna bronić własnych przyzwyczajeń. Wówczas nawet najszlachetniejsze intencje mogą prowadzić do błędnych decyzji, ponieważ działanie zostaje podporządkowane wyobrażeniu o świecie, który już nie istnieje.
Olszewski określił również ambicję intelektualną pisma, pisząc: „Pragniemy przeprowadzić dyskusję nad głównymi zagadnieniami kultury i polityki – z punktu widzenia wielkiego narodu o tysiącletnim dorobku”. Istotne są tu zarówno słowa o dyskusji, jak i odwołanie do historycznego doświadczenia Polski. Nie chodziło wyłącznie o podtrzymywanie pamięci ani o obronę określonych tradycji. Chodziło o wykorzystanie dorobku historycznego jako punktu wyjścia do samodzielnego rozpoznawania współczesności. Naród o długiej historii nie powinien być jedynie przedmiotem analiz prowadzonych przez innych. Powinien także rozwijać własne narzędzia interpretacji świata, rozumieć mechanizmy międzynarodowej polityki i formułować odpowiedzi odpowiadające jego rzeczywistemu położeniu.
Ta idea pozostaje aktualna niezależnie od oceny poszczególnych poglądów prezentowanych przez redakcję „Horyzontów”. Historycznego znaczenia przedsięwzięcia nie należy utożsamiać z koniecznością przyjęcia wszystkich jego założeń ideowych. Warto natomiast dostrzec problem, który twórcy miesięcznika postawili z dużą wyrazistością: czy polskie środowiska intelektualne potrafią samodzielnie analizować zmieniającą się rzeczywistość, czy też ograniczają się do wyboru pomiędzy gotowymi interpretacjami proponowanymi przez silniejsze ośrodki polityczne?
Świadomość narodowa jako zdolność do działania
Myśl ta znalazła szczególnie wyraziste rozwinięcie w słowach Jędrzeja Giertycha, który pisał o potrzebie zachowania niezależnego nurtu polskiej myśli politycznej:
„Dokąd dążymy? Dążymy do tego, by nie zaniknął w narodzie polskim prąd myśli i akcji politycznej niezależnej, nie zaniknęła samodzielność orientowania się w świecie i w politycznych procesach, nie zaniknęło poczucie współodpowiedzialności za losy narodu i za jego przyszłość. Chcemy być ogniskiem polskiej myśli politycznej prawdziwie samodzielnej, kierującej się zrozumieniem istotnego położenia Polski i rzeczywistym interesem polskiego narodu i orientującej się w świecie wedle polskich kryteriów, nie poddającej się propagandzie, nie pozwalającej sobie mydlić oczu, nie naiwnej i nie bezmyślnej, nie idącej w potulnym i ogłupionym stadzie. Chcemy także być szkołą, w której te umiejętności myślenia i działania będą rozwijane po to, by w chwili, gdy to będzie potrzebne, nie zabrakło w Polsce ani prądu niezależnej, myśli politycznej, ani choćby skromnego zastępu ludzi, który by zgodnie z tą myślą umiał i gotów był działać”.
W tej wypowiedzi szczególnie ważne jest połączenie myślenia z działaniem. Samodzielna refleksja nie ma być wyłącznie intelektualną rozrywką ani sposobem na budowanie prestiżu w wąskim środowisku. Ma rozwijać umiejętności potrzebne do rozpoznawania sytuacji, podejmowania decyzji i ponoszenia odpowiedzialności za ich konsekwencje. Świadomość narodowa nie sprowadza się zatem do znajomości symboli, deklarowania przywiązania do historii czy uczestnictwa w sporach ideologicznych. Obejmuje również zdolność rozumienia współczesnych procesów, odróżniania interesu własnej wspólnoty od interesów innych podmiotów oraz krytycznej oceny informacji, niezależnie od tego, skąd pochodzą.
Nie oznacza to automatycznego odrzucania zagranicznych koncepcji ani przyjmowania założenia, że wszystko, co powstaje poza Polską, musi być sprzeczne z polskim interesem. Samodzielność nie jest izolacją. Polega na tym, że cudze rozwiązania poddajemy analizie, porównujemy z własnymi potrzebami i przyjmujemy tylko wtedy, gdy uznajemy je za uzasadnione. Również własne tradycje muszą podlegać krytycznej ocenie. Bez tego myśl narodowa może przekształcić się w zbiór niepodważalnych formuł, które zamiast pomagać w rozumieniu rzeczywistości, utrudniają jej rozpoznawanie.
W tym sensie najważniejszym zadaniem niezależnego periodyku nie jest dostarczanie czytelnikowi kolejnej listy poglądów, które powinien przyjąć. Jest nim rozwijanie zdolności samodzielnego myślenia. Chodzi o kształtowanie ludzi, którzy potrafią analizować argumenty, rozpoznawać sprzeczności, weryfikować źródła i wyciągać wnioski wykraczające poza bieżący spór polityczny. Taka praca wymaga czasu, konsekwencji i gotowości do prowadzenia dyskusji także wtedy, gdy nie przynosi ona natychmiastowych rezultatów.
Polska myśl narodowa w XXI wieku
Dzisiejsza Polska funkcjonuje w innych warunkach niż emigracyjne środowisko, które tworzyło „Horyzonty”. Dysponujemy własnym państwem, rozwiniętą infrastrukturą komunikacyjną, dostępem do światowych zasobów wiedzy oraz możliwościami publikowania, o których poprzednie pokolenia mogły jedynie marzyć. Internet pozwala niezależnemu autorowi dotrzeć do odbiorców bez konieczności uzyskania zgody dużego wydawnictwa czy redakcji. Powstały również liczne portale, kanały, podcasty i środowiska publicystyczne. Sama dostępność narzędzi komunikacji nie oznacza jednak, że społeczeństwo automatycznie zyskuje większą zdolność rozumienia świata.
Nadmiar informacji może bowiem prowadzić nie tylko do poszerzenia wiedzy, lecz także do dezorientacji. Człowiek otrzymuje codziennie setki komunikatów, komentarzy i interpretacji, często sprzecznych ze sobą, a presja natychmiastowego reagowania utrudnia spokojną analizę.
Debata publiczna coraz częściej koncentruje się na kolejnych wydarzeniach, wypowiedziach polityków i konfliktach medialnych. Brakuje natomiast przestrzeni, w których można konsekwentnie rozwijać długofalowe koncepcje dotyczące ustroju państwa, gospodarki, edukacji, bezpieczeństwa, przemian technologicznych i przyszłości wspólnoty narodowej.
Problemem nie jest sam pluralizm poglądów. Jest nim brak dostatecznej liczby miejsc, w których różne stanowiska mogą zostać skonfrontowane na poziomie argumentów, wiedzy i konsekwencji proponowanych rozwiązań. Można spierać się o bieżącą politykę bez końca, a jednocześnie nie wypracować żadnej wspólnej odpowiedzi na pytanie, jak powinna wyglądać Polska za dwadzieścia lub trzydzieści lat. Można również deklarować suwerenność, nie zastanawiając się nad jej materialnymi podstawami: zdolnością państwa do zapewnienia bezpieczeństwa, odpornością gospodarczą, jakością instytucji, poziomem wiedzy obywateli i sprawnością lokalnych wspólnot.
Dlatego współczesna ekspresja polskiej myśli narodowej powinna obejmować znacznie więcej niż publicystyczne komentowanie wydarzeń. Powinna łączyć refleksję historyczną z analizą geopolityczną, wiedzę ekonomiczną z pytaniami o ustrój, a rozważania o tożsamości z praktycznymi koncepcjami organizacji życia społecznego. Jej zadaniem nie jest wyłącznie opisywanie problemów, lecz również poszukiwanie możliwych rozwiązań, ujawnianie ich ograniczeń i poddawanie ich publicznej dyskusji.
Polska myśl narodowa nie powinna przy tym oznaczać monopolu jednej organizacji, partii czy szkoły ideowej. Jeżeli ma zachować żywotność, musi pozostawać otwarta na spór, korektę i doświadczenie. Naród nie jest bowiem jednolitym zespołem poglądów, a rzeczywisty interes wspólnoty wymaga niekiedy konfrontacji odmiennych diagnoz. Warunkiem owocnej debaty jest jednak wspólna gotowość do traktowania argumentów poważniej niż etykiet, a długofalowych konsekwencji poważniej niż doraźnych korzyści politycznych.
Od komentowania rzeczywistości do budowania myśli
Właśnie w tym miejscu pojawia się projekt „PŁOMIENIE” – niezależny periodyk rozwijany w ramach Projektu Prometeo. Jego ambicją jest stworzenie przestrzeni dla autorów, badaczy, ekspertów i praktyków, którzy chcą analizować współczesną Polskę oraz szukać odpowiedzi na wyzwania stojące przed społeczeństwem. Geopolityka, gospodarka, historia, bezpieczeństwo, przemiany technologiczne, kultura i przyszłość państwa nie powinny funkcjonować w odrębnych szufladach. Są elementami tego samego systemu, a ich wzajemne zależności wymagają całościowego spojrzenia.
„PŁOMIENIE” nie mają być gazetą jednego autora ani kolejnym kanałem służącym powielaniu stanowisk określonego obozu politycznego. Ich sens polega na tworzeniu środowiska intelektualnego, w którym różne specjalizacje i doświadczenia mogą wzajemnie się uzupełniać. Autor zajmujący się gospodarką może wskazać materialne ograniczenia koncepcji politycznej, badacz historii może pomóc rozpoznać powtarzające się mechanizmy, a specjalista od bezpieczeństwa może ocenić konsekwencje określonych decyzji dla odporności państwa. Dopiero takie zestawienie perspektyw pozwala wyjść poza powierzchowne komentowanie wydarzeń i rozpocząć poważną rozmowę o przyszłości.
Istotna jest również dostępność tej wiedzy. Niezależny periodyk nie powinien ograniczać się do wąskiego grona osób już przekonanych do określonych idei. Powinien umożliwiać czytelnikom poszerzanie wiedzy, poznawanie odmiennych stanowisk i rozwijanie własnych kompetencji analitycznych. Nie wystarczy mówić społeczeństwu, że powinno być bardziej świadome. Trzeba tworzyć warunki, w których świadomość może się rozwijać: publikować rzetelne analizy, udostępniać wiedzę specjalistyczną, objaśniać mechanizmy działania instytucji i pokazywać praktyczne konsekwencje decyzji podejmowanych na różnych poziomach życia publicznego.
Jednocześnie „PŁOMIENIE” powinny zachować rozróżnienie między diagnozą, polemiką i propozycją programową. Artykuł przedstawiający fakty wymaga weryfikowalnych źródeł. Tekst polemiczny powinien uczciwie odnosić się do stanowiska przeciwnika. Koncepcja ustrojowa czy gospodarcza musi natomiast ujawniać swoje założenia, cele i potencjalne skutki. Taka dyscyplina nie osłabia niezależnej publicystyki. Przeciwnie, zwiększa jej wiarygodność i pozwala budować zaufanie wykraczające poza granice jednego środowiska.
Najważniejszym zadaniem „PŁOMIENI” powinno być zatem nie tyle dostarczenie odbiorcom gotowej odpowiedzi na każde pytanie, ile rozwijanie zdolności do stawiania właściwych pytań. Jakie są rzeczywiste możliwości Polski w zmieniającym się układzie międzynarodowym? Jak budować odporność państwa i wspólnot lokalnych? Jakie rozwiązania gospodarcze służą długofalowemu rozwojowi? Jak wykorzystać postęp technologiczny, nie tracąc kontroli nad podstawowymi funkcjami społeczeństwa? Jak wzmacniać autonomię obywateli i wspólnot, nie osłabiając zdolności do wspólnego działania? Odpowiedzi na te pytania nie powstaną w jednym numerze pisma ani w wyniku pracy jednego autora. Wymagają systematycznej współpracy, konfrontowania stanowisk i gromadzenia wiedzy.
Od periodyku do środowiska zdolnego do działania
Historia „Horyzontów” pokazuje, że czasopismo może być czymś więcej niż zbiorem artykułów. Może stać się miejscem podtrzymywania określonej tradycji intelektualnej, rozwijania kompetencji politycznych i przygotowywania ludzi do samodzielnego działania. Nie oznacza to, że współczesny projekt powinien odtwarzać model emigracyjnego miesięcznika. Dzisiejsze możliwości komunikacyjne, struktura społeczeństwa i warunki funkcjonowania państwa są odmienne. Można jednak zachować zasadniczą ambicję: tworzyć przestrzeń, w której polska myśl nie jest jedynie reakcją na wydarzenia, ale świadomą próbą ich zrozumienia i kształtowania przyszłości.
Dla „PŁOMIENI” oznacza to również potrzebę budowania sieci współpracy między autorami i środowiskami, które często działają osobno. W Polsce istnieją badacze, publicyści, eksperci i praktycy dysponujący znaczącą wiedzą, lecz ich dorobek bywa rozproszony, a zasięg oddziaływania ograniczony. Niezależny periodyk może łączyć te zasoby, zapewniając im wspólną przestrzeń prezentacji i krytycznej dyskusji. Z czasem taka współpraca może prowadzić do powstawania opracowań programowych, propozycji rozwiązań instytucjonalnych i projektów możliwych do sprawdzenia w praktyce.
Nie należy jednak utożsamiać budowania środowiska intelektualnego z próbą narzucenia społeczeństwu jednej wizji Polski. Zadaniem periodyku jest tworzenie warunków do świadomego wyboru, a nie zastępowanie samodzielności czytelników gotowym zestawem przekonań. Jeżeli określona koncepcja ma rzeczywiście służyć wspólnocie, powinna wytrzymać krytykę, konfrontację z faktami i próbę zastosowania w rzeczywistych warunkach. Dopiero wtedy można oceniać jej wartość, zamiast opierać się wyłącznie na sile deklaracji.
W tym sensie „PŁOMIENIE” mogą rozwijać ideę autonomii, świadomości i syntropii rozumianej jako porządkowanie rozproszonych zasobów wiedzy, inicjatywy i współpracy wokół konstruktywnych celów. Nie chodzi o tworzenie kolejnego politycznego szyldu. Chodzi o zwiększanie zdolności społeczeństwa do rozumienia własnego położenia, podejmowania odpowiedzialnych decyzji i budowania struktur, które nie znikają wraz ze zmianą koniunktury politycznej.
Potrzeba, która nie straciła aktualności
„Horyzonty” powstawały w czasach, gdy Polska była pozbawiona pełnej swobody decydowania o własnym losie, a ich twórcy poszukiwali sposobów podtrzymania niezależnej myśli politycznej w warunkach emigracji. „PŁOMIENIE” powstają w rzeczywistości zasadniczo odmiennej, w której formalna suwerenność państwa nie usuwa pytań o zakres jego rzeczywistej samodzielności, odporność na zewnętrzne naciski ani zdolność społeczeństwa do świadomego kształtowania przyszłości. Różnica epok jest zasadnicza, ale pewien problem pozostaje wspólny: bez własnej refleksji, zdolności do krytycznej oceny informacji i konsekwentnego rozwijania wiedzy nie można trwale budować podmiotowości.
Przesłanie „Horyzontów” nie musi być traktowane jako zamknięty rozdział historii emigracyjnej publicystyki. Może stać się punktem wyjścia do współczesnej rozmowy o tym, jak rozwijać polską myśl narodową, rozumianą jako refleksję nad dobrem, przyszłością i samodzielnością wspólnoty. Nie chodzi przy tym o bezkrytyczne powtarzanie dawnych formuł ani o uznanie, że przeszłość dostarczyła gotowych odpowiedzi na problemy XXI wieku. Chodzi o zachowanie ambicji samodzielnego myślenia i dostosowanie jej do nowych warunków.
Od nas dla nas
Naród nie staje się podmiotem wyłącznie dlatego, że posiada własne państwo. Staje się nim również wtedy, gdy potrafi rozumieć mechanizmy rządzące światem, rozpoznawać własne interesy, prowadzić dojrzałą debatę i przekładać wiedzę na odpowiedzialne działanie. Dlatego potrzebujemy niezależnych periodyków, środowisk intelektualnych i miejsc rzeczywistej wymiany myśli. Potrzebujemy również cierpliwej pracy nad świadomością społeczną, która nie polega na powtarzaniu haseł, lecz na rozwijaniu zdolności do samodzielnego osądu.
„PŁOMIENIE” mogą stać się częścią tego procesu, jeżeli zachowają intelektualną niezależność, otwartość na różne perspektywy i ambicję wykraczającą poza bieżący cykl informacyjny. Ich znaczenie nie będzie mierzone wyłącznie liczbą opublikowanych artykułów ani zasięgami w mediach społecznościowych, lecz także tym, czy pomogą czytelnikom lepiej rozumieć rzeczywistość, autorom rozwijać własne koncepcje, a różnym środowiskom podejmować współpracę nad sprawami istotnymi dla przyszłości Polski.
Historia „Horyzontów” przypomina, że niezależna myśl polityczna nie utrzymuje się sama. Potrzebuje ludzi, instytucji, publikacji i kolejnych pokoleń gotowych ją rozwijać. Nie wystarczy odziedziczyć dorobek przeszłości. Trzeba umieć twórczo go przetwarzać i konfrontować z wyzwaniami własnej epoki.
Przyszłość Polski nie powinna być wyłącznie przedmiotem cudzych analiz i decyzji. Powinna być również rezultatem naszej własnej pracy intelektualnej, społecznej i organizacyjnej.
Źródła i literatura
Adam Śmiech, „Geneza emigracyjnego miesięcznika «Horyzonty»”, Myśl Polska, 30 września 2022 r.
Adam Śmiech, „Geneza emigracyjnego miesięcznika «Horyzonty» i jego idee założycielskie”, Niepodległość i Pamięć, 2022, t. 29, nr 3 (79).
Witold Olszewski, tekst programowy w pierwszym numerze miesięcznika Horyzonty, Paryż, 1956. Cytat przytoczony za opracowaniem Adama Śmiecha.
Jędrzej Giertych, wypowiedź opublikowana w 172. numerze miesięcznika Horyzonty.



Komentarze
Pokaż komentarze