Ktoś mi kiedyś rzekł:
- Ty, Promiss jesteś zmienna, jak przypływy i odpływy.
Prawda - jak mi Bóg miły.
Czasem czuję się wybitnie inteligentna, ba - szczyt erudycji i wyrafinowania.
Czasem bezdennie głupia, i nawet nie chce mi się wysilić.
W jednej chwili wesoła i pełna optymizmu, by za czas jakiś wpaść w egzystencjalny dół.
Coś lubię, cenię, a potem już nie.
Ale niewykluczone, że znów zacznę.
Czasem piękną się sobie zdaję, a czasem brzydkim kaczątkiem.
Czasem jestem poezją, muzyką, duszą..., czasem cynizmem, groteską, absurdem.
Czasem ufam, wierzę, kocham..., by za chwilę uprawiać emocjonalno- mentalny eskapizm.
Uprawianie emocjonalno- mentalnego eskapizmu jest moją ulubioną rozrywką.
Niezdiagnozowana paranoja?
Może zespół maniakalno - depresyjny?
Oj tam, oj tam.
Autodiagnoza - wszak z psychoterapii " bardzo dobry" mam gdzieś tam w papierach - brzmi:
- Nie bredź kobieto, nie jesteś sama.
Sama - w sensie - przypadłości te obce nie są twym sisters in arms.
Znaczy z wyjątkiem tych osiągnąwszych spokój i równowagę na całej linii, i we w związku z tem nie działają na nie - luna, wybuchy na słońcu, zbrojenia w Korei, rozkwity, przekwity, periody oraz "nie mam co na siebie włożyć".
Fajnie im.
Fajnie nam.
Fajnie wam panowie.
Z kobietą nudzić się nie sposób.
A nawet nie trzeba.


Komentarze
Pokaż komentarze (28)