Strasznie lubię gadać.
Nie pytlować - I hope.
Rozmawiać
Wiedzą to Ci, ktorzy mnie znają z reala. Pozdrawiam ich z tego miejsca okrutnie :-*
Ludzie chyba to wyczuwają, bo często - gdzie się nie zatrzymam - zaraz znajduje się jakaś obca miła gaduła i gwarzymy sobie.
Dziś dzień cały łaziłam w miłym towarzystwie i gdzie się nie zatrzymaliśmy, dołączał ktoś spragniony dialogu.
I wszędzie rozmowa schodziła na temat żydowski.
Nie pytajcie dlaczego - nie wiem. Zdolności telepatyczne nie załatwiają wszystkiego.
Może coś wisi w powietrzu?
Może szykuje się nowy holocaust, może pogrom jakiś ewentualny?
Może znów sobie nagrabili?
Nikt dziś nie powiedział niczego miłego.
Czy to obsesja narodowa, czy nakręcanie obopólne?
Postawiłam sobie wybór - kirkut czy Jeszywas?
Wszędzie już byłam, ale może coś zrozumiem.
Jeszywas - na intuicję.
Chciałam trochę pobyć sama w synagodze przed cudną Aron ha kodesz, ale człowiek, który spotkał nas przed wejściem nie odstąpił już nas na krok.
- Pani Promiss, nic nie dają na odnowienie.
- Pani Promiss, wycieczka z Izraela, która ostatnio tu była nie wrzuciła ni centa do skarbonki.
Robili tylko zdjęcia podczas niby - wrzucania, a następnie jednodolarówka, wróciła do właściciela.
Dodając do tego wspomnienia mego syna podczas zwiedzania obozu koncentracyjnego wraz zaprzyjaźnioną szkołą z Izraela, kiedy to młodzi homoseksualiści z owej wycieczki namiętnie całowali się między barakami.
Dodając skandaliczne zachowanie wycieczek z Izraela, nie wchodząc w szczegóły...
Ale przecież mają powód
My też mamy
Strasznie lubię gadać
Strasznie też milczeć lubię
Pusta synagoga niewiele mi powiedziała
Nie musiała


Komentarze
Pokaż komentarze (15)