Nie włączę się w nurt dyskusji, by zastopować marsz narodowców, bo ich lubię.
Z tym głównym siedziałam ostatnio na kanapie i dobrze mi się gwarzyło, ale tematu nie rozwijam
bo nie
bo nie o tym...
Dziś słów kilka o wchodzeniu w relacje.
Zawsze niepokoję się, kiedy obserwuję kompulsję i nachalność emocjonalną
Przerażenie mnie ogarnia, kiedy widzę tak przepotężny głód, frustrację i brak respektowania podstawowych granic człowieka
Z prawie 100 - procentową pewnością można zdiagnozować finał takiej znajomości
Najpierw "miłość" z siłą wulkanu, "zaopiekowanie się" = rozsnucie sieci, włączenie kontroli na każdym polu, pozbawienie oddechu - skrępowanie mentalne.
Początkowo u obiektu adoracji zachłyśnięcie, że tak ważny staje się dla drugiego, później jednak uaktywnia się proces wiercenia się w krępujących więzach, bo zacząć się musi
Wampir tego nie zniesie
Dlatego od "miłości" do "nienawiści" skręca.
Nie dajmy się jednak nabrać.
Jego głód jest zbyt silny, by zrezygnował
a że głód eliminuje self - miłość i self - szacunek, nie odejdzie z godnością
Jest mi bardzo przykro, kiedy widzę takie akcje, wiem ile bólu przynoszą - zwłaszcza Głodującemu
Dlatego preferuję dłuższe , wysmakowane wchodzenie w związki, bo większa pewność ich trwałości
Te erupcyjne szybko się wypalają
I zostawiają niesmak
i drugi biegun


Komentarze
Pokaż komentarze (16)