Ale słoneczko daje...za oknem
Kawę sobie leniwie piję, myśląc o krytyce
Krytyka uderza w całą naszą osobowość, nie w konkretne zachowanie, dlatego mało kto da radę nie wejść w pełną obronę, a następnie w atak
Tu trzeba wyjątkowo silnej osobowości, zdystansowanej i rozważnej
Mówiąc o dystansie nie mam na myśli udawania, że krytyka nas nie rusza, podczas, gdy tak naprawdę ręce nam się trzęsą, krew do mózgu napływa, a emocje roznoszą splot słoneczny
Mówię o ciekawym przyglądaniu się, co też ta osoba ma na myśli i dlaczego aż tak mocno reaguje
Nie mamy potrzeby wywieść jej grzechów od siódmego pokolenia, ani zdeptać na forum publicznym, że śmiała
no bo jak ona śmiała?
Nie musimy mieć ostatniego słowa, bo przecież same mówiłyśmy coś o ego...
Czy jeśli ktoś jest notorycznie atakowany, to problem jest w nim, czy w atakującym?
Wydawałoby się, że w nim - na pierwszy rzut oka, bo
gdzie " trzech ci mówi, że....."
ale casus Chrystusa się nasuwa...
i rozbija całą mą teorię
ranną
przy kawie


Komentarze
Pokaż komentarze (27)