Spacer z psiakiem w moim osobistym parku
Podchodzę do dworku, zza klombu sfruwa niespełna roczna istota
Biegnie co sił, jakby znała mnie od lat
Biegnie od ucha do ucha
Oczy szeroko smiejące, chyba snię
Nie znam jej wcale
Podnosi piórko, składa w mojej dłoni:
- dmuchnij... - szepce
Z zadartą głową idzie obok, obdarza nieustannym usmiechem
Podnosi źdźbło trawy :
- nakarm pieska...
Wbiega na trawnik, zrywa poziomkę
- zobacz ciociu...
Dmucham, patrzę, usmiecham się, chłonę
W gardle rosnie gula wzruszenia
I nadzieja, że pofrunę i wyląduję jak to piórko dzis w parku...
Anioły uczą nas miłosci


Komentarze
Pokaż komentarze (61)