Tak sobie w końcu dzis siadłam i myslę, jak przeogromne oceany czasu i energii ludzie marnują na rzeczy zbędne
Na próby kontroli, manipulacji, zdobycia, uwiedzenia
Usiłowania zmuszenia, zaciekawienia, wkręcenia, odstręczenia
Na walkę o ludzi, rzeczy i sytuacje
trzymanie kurczowe tych, co odeszli
wieszaniu się na tych, którzy gdzies obok
niewybaczanie tym, co skrzywdzili
niedocenianie tych, którzy kochają
Udowadnianie czegos, co bzdetem jest
tkwienie w czyms, co jeno męką
udawanie, że nierobienie nic ze swym życiem jest celowym i łatwo wyjasnialnym zabiegiem
a nałogi w czymkolwiek jego komfort poprawią
Opcje są dwie
albo latasz,
lub pełzasz
ewentualnie czasem podnosząc łeb
Sobie i bliskim nieustannie życzę się niepoddawania
jednoczesnie poddając się na każdym polu
Jesli wiesz co chcę powiedzieć...


Komentarze
Pokaż komentarze (147)