Reminiscencje ze spotkania po latach z dziewczynami z liceum są generalnie ok, z przewagą pozytywnych, a nawet bardzo
Pomijając taki szczegół, że nie poznałam klasowej piękności, czas obszedł się z nią niezbyt łaskawie
Pomijając fakt, że przez 30 sekund wymieniałyśmy oznaki wieku i dolegliwości starcze, ale następne 30 - ze śmiechu przebywałyśmy w bezdechu
Pomijając to, że nie pamiętałam 3/4 faktów z czasów liceum oraz szczegółów ponoć wyjątkowej matury i wciąż robiłam wole oczy, się dziwiąc
Pomijając fakt, że wygoniono nas z knajpy, bo dzioby nam się nie mogły zamknąć przez dobrych pięć godzin
Przypomniałyśmy sobie całą klasę według alfabetu, od tyłu i przodu
I serio, po latach ma się ochotę spotkać każdego z nich, nawet tych nielubianych, czas to naprawdę najlepszy lekarz
Nie pominę jednego faktu jednak
Najprzystojniejszy chłopak z klasy, którego nazwiska rzecz jasna nie pamiętałam, choć pamiętam, że podczas klasowej wycieczki chciał się ze mną umówić, ponoć umawiał się potem z dziewczynami, z którymi wczoraj piłam kawę
Jedna z nich zeznała, że w czasie spaceru podbiegły do nich dwa spore psy
Co zrobił W.?
Nie zgadniecie
On wskoczył jak małpiątko na latarnię zostawiając K. na ziemi
Czasem może nie warto poznawać wszystkich szczegółów z przeszłości, bo przystojny chłopak od stóp do głów w jeansie, epatujący intrygującą nonszalancją, okazuje się być zwykłym tchórzem...
ale tak w ogóle było ok, spotkanie z puli raczej tych Niezapomnianych


Komentarze
Pokaż komentarze (100)