Ukraina… Czy Polska racja stanu…
W tej grze wokół Ukrainy właśnie karty zostały rozdane i leżą na stole. Teraz trzeba licytować. Ale żeby móc licytować trzeba wiedzieć o co się gra. I tu trzeba zadać proste pytanie o to czy my Polska wiemy w co gramy i co chcemy wygrać w tej grze.
Obawiam się że my siedliśmy do gry o której nie mamy pojęcia, nie znamy jej reguł i nie mamy środków na licytację. A co gorsze nie wiemy co chcemy wygrać a nawet tego co zrobimy z ewentualną wygraną.
No bo załóżmy że celem naszej gry i wygraną jest suwerenna pięćdziesięciomilionowa Ukraina członek Unii Europejskiej skonfliktowana i wrogo nastawiona do Rosji.
I teraz zastanówmy się jakie korzyści my jako Polska mamy z tego.?.
Pozytywy:
1. Wątpliwa satysfakcja że dokopaliśmy ruskim….
I co więcej.?????????……
Chętnie poznam inne racjonalne przykłady.
Negatywy:
1. Mamy śmiertelnego wroga w Rosji nadal naszego sąsiada i utrudniony dostęp do jej rynku.
2. Mamy potężnego konkurenta w dostępie do unijnych środków pomocowych.
3. Mamy potężnego konkurenta w sferze gospodarczej a szczególnie w rolnictwie bo nasze produkty są konkurencyjne wobec siebie na rynkach trzecich.
4. Ucieczka kapitału i inwestycji do bardziej konkurencyjnej pod względem ludzkim i kosztowym Ukrainy.
Już po tych pierwszych spostrzeżeniach wnioski nasuwają się same.
Więc aż się prosi aby postawić sobie proste i logiczne pytanie po co nam to było i po co zasiadaliśmy do tej gry.?….
Czyżby powiedzenie że " Polak i przed szkodą i po szkodzie głupi " było nie tylko przysłowiowe...



Komentarze
Pokaż komentarze (5)