Ja kapitalista.
Kiedy dziś rano obudziłem się z potężnym kacem bólem i pustką w głowie i z brakiem świadomości gdzie jestem po wczorajszym balangowaniu to pierwsze co mi przyszło do głowy to to że życie boli i jest bezsensowne.
Bo co z tego że mam w banku spore konto kobietę w wieku mojej córki wielki piękny dom i trzydziestu niewolników którzy na to wszystko pracują kiedy nie mogę zjeść wypić ani zaruchać czyli nie mam już podstawowych motywacji które nadają sens życiu a w swoich bliskich i współpracownikach widzę tylko bandę pasożytów i złodziei którzy czyhają tylko aby się dobrać do mojej kasy.
I w takich chwilach z rozrzewnieniem i z łezką w oku wracam wspomnieniami do czasów kiedy to jeszcze jako komuch i hutnik walcowałem na walcowni tak zwane łebki do stoczni Gdańskiej i kiedy po ośmiu godzinach pracy przyszedł do mnie kierownik i zapytał czy bym nie zechciał zostać na drugą zmianę bo zmiennik który miał mnie podmienić zachorował i potrzebny był ktoś na zastępstwo.
To ja wtedy zgodziłem się zostać w pracy bez zbędnych ceregieli bo po pierwsze wiedziałem że na te łebki które my walcowaliśmy czekały już wagony na bocznicy kolejowej w hucie i stocznia która bez nich nie mogła budować statków a po drugie właśnie z huty dostałem swoje pierwsze mieszkanie zakładowe raptem pokój z kuchnią w którym czekała na mnie moja pierwsza żona z naszym pierwszym jeszcze nie narodzonym dzieckiem i pieniądze były mi potrzebne na gwałt aby to mieszkanie jakoś umeblować.
I do dziś pamiętam tą radość kiedy po szesnastu godzinach pracy udało nam się wyprodukować te łebki i wagony z nimi wyruszyły do stoczni a ja poszedłem do kasy i dostałem od razu wypłatę za nadgodziny w podwójnej wysokości i od razu poszliśmy z żoną zakupić naszą pierwszą wersalkę i tą radość kiedy po jej zakupie pierwszy raz poszliśmy na niej spać.
I dziś oddał bym wszystko co mam żeby wróciły tamte czasy i ta radość i wiara w sens życia i pracy nie tylko dla kasiory ale dla dobra innych i dla idei.
Ale to już niestety nie wróci bo tacy robotnicy jak ten który nie przyszedł wtedy do pracy bo się zchlał i ja musiałem go zastąpić postanowili zrobić sobie na złość i obalili ustrój który takim jak ja prostym młodym ludziom dawał szansę na godne, bezpieczne i spokojne życie, bez kłamstwa, poniżenia, fałszu i obłudy i zafundowali sobie swoim dzieciom i wnukom kapitalizm i wygonili te swoje dzieci i wnuki z kraju aby tyrały po dwanaście godzin za grosze na obcych lub rodzimych kapitalistów takich jak ja.
Bo ja kiedy moi koledzy robotnicy postanowili zafundować sobie kapitalizm i zlikwidowali sobie i mnie naszą hutę nie mając wyboru zostałem kapitalistą. I teraz ich dzieci i wnuki pracują na mnie i na moje balangi za grosze choć mógłbym im płacić drugie tyle tylko po co.?. Skoro ich ojcowie i dziadkowie uważali że tak będzie dla nich lepiej… i że nie ma wolności bez solidarności i chcieli dla nich wolności, demokracji i kapitalizmu… No to go mają…
A ja znów muszę walnąć lufę, bo mi łeb pęka. I cześć pracy... Niech żyje kapitalizm... Do roboty, ....



Komentarze
Pokaż komentarze (7)