Jeszcze parę dni temu optymistycznie wierzyłem, że nastąpił przełom w polityce ostrołęckiego Ratusza - nie tylko informacyjnej. Niestety, baaardzo się zawiodłem.
Z konferencji prasowej tak naprawdę nie wynikło nic ciekawego. Dowiedziałem się jedynie, że minęło 50 dni prezydentury Kotowskiego, które były jednocześnie jego "najbardziej pracowitym okresem". I tu był pierwszy podstawowy błąd.
Owszem, potem podano jakieś informacje odnośnie bieżących działań urzędu, ale kto by tego słuchał? Po informacji o "pracowitym okresie" dziennikarze i co bystrzejsi obserwatorzy ostrołęckiej polityki pomyśleli sobie "to czemu do cholery nie mianowałeś jeszcze drugiego zastępcy?" a większość ludzi pomyślała po prostu: "Ty ciężko pracujesz? JA to dopiero muszę tyrać i to za grosze" i dalsze informacje puszczono mimo uszu lub przyjmowano z irytacją. Tak to już jest z nami Kurpiami, że to zawsze MY mamy najgorzej, a każdy kto twierdzi, że on ma jeszcze gorzej z miejsca staje się naszym wrogiem. Taka konstrukcja psychiczna.
Z konferencji prasowej powszechna stała się jedynie informacja o podwyżkach opłat za wodę. Nie dziwne, kogo bowiem interesuje jakieś umorzenie miastu pożyczek, skoro to "nie moje pieniądze"? Do grona narzekających na brak rzetelnej informacji należą również radni z PiS. I to dziwi najbardziej. Bo przecież jeśli już mieliby na kogoś narzekać, to chyba właśnie na prezydenta i jego rzecznika, który informacji z konferencji prasowej nie umieścił nawet na oficjalnej stronie urzędu!
Jakże więc podchodzić z powagą do programu PiS, gdy najprostszy z jego punktów "Witryna www stanie się rozbudowanym i kompleksowym źródłem informacji dla mieszkańców" okazuje się kiełbasą wyborczą?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)