:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny ::
30
BLOG

Duże i małe kłopoty PiS

:: blog prowincjonalny :: :: blog prowincjonalny :: Polityka Obserwuj notkę 1

Dzieje się! W polityce krajowej - wszystko widać jak na dłoni i nie ma się co rozpisywać. Inni w Salonie opisali to zjawisko o wiele lepiej ode mnie. Nerwowe ruchy, brak planów, szukanie kolejnych posad. Kaczyński zapewne wie, co należy zrobić. Niestety, chyba po prostu nie wie jak. Świetnie to kiedyś opisał Rafał Ziemkiewicz. Za pomocą znakomitej metafory o tym jak Kaczyński zamiast rozwalać napotkaną przeszkodę skręca w boczną drogę, która zamienia się potem w dróżkę, scieżkę itd. oddał chyba wszystko, co dziś widzimy na własne oczy.

Ale to już wiemy. Pisanie tekstu ma sens, gdy odkrywamy coś nowego. Tym novum będzie moja opinia, że takie działanie nie wynika z charakteru samego Kaczyńskiego, a raczej wypływa z natury PiS. Widać bowiem podobną niemoc w skali lokalnej. Tę lokalną, ostrołęcką obserwuję bowiem znacznie wnikliwiej, niż politykę krajową.

Przyznam, że inaczej wyobrażałem sobie prezydenturę Kotowskiego. Jako człowiek o poglądach prawicowych (to przecież naturalna postawa u wierzących) sprzyjałem tej kandydaturze i liczyłem na duże zmiany. Wydawałoby się, że jeśli do ratusza wraca osoba będąca przez 6 lat przewodniczącym Rady Miasta, to dokładnie wie, co należy zrobić. Jeśli otacza się przy tym osobami, które wcześniej pracowały w urzędzie - sprawa jest jeszcze prostsza.

Tym bardziej jestem poirytowany, bo wierzyłem, że ta ekipa ma gotowy plan działania. Że parę dni po wygranych wyborach zwycięzcy wyjmą z teczek (toreb, plecaków - kto co tam ma) przygotowane wcześniej projekty zmian struktury urzędu, plany działań, pomysły inwestycyne. Dokonają naprawdę głębokiej (i jakże potrzebnej) zmiany świadomości społecznej Ostrołęczan.

Tymczasem jest bylejako. Czas płynie a nie ma ani reorganizacji, ani działań, ani - niestety - pomysłów. Owszem, coś tam się dzieje, podejmowane są jakieś decyzje, ktoś odchodzi, ktoś awansuje. Ale czy właśnie o to chodziło?

Przecież wiadomo, że jeśli zasadniczych zmian nie podejmie się zaraz po wyborach, to po kilku miesiącach zaczną działać układy, znajomości, długi wdzięczności. Już trwają polityczne szachy - "jak wy nam, to my wam", stawka za koalicyjne poparcie będzie rosła. A wystarczyło podjąć decyzje kadrowe natychmiast po przejęciu władzy. Wówczas nie byłoby synekur do rozdania i wszelkie koalicje pozbawione byłyby odium kunktatorstwa i kupczenia stołkami.

Cały pęd nadany Kotowskiemu i jego zespołowi w trakcie kampanii wyborczej rozchodzi się i zanika jak kręgi na wodzie. Efektem tego skostnienia i zastoju będzie jeszcze większe zniechęcenie środowiska. Jedynego, które zawsze było gotowe działać dla idei.

Czuję, że wraca nowe.

Nie zakładam, że jeżeli coś się zaczęło z fanfarami to równie dobrze się skończy. Nie wierzę w plotki; chyba, że zdementowane. Nie mam zaufania do ocen a priori. Zawsze szukam drugiego dna. Uważam, że z boku lepiej widać. Kalkuluję na zimno, staram się dostrzec świat taki, jakim on jest a nie jakim chciałbym go widzieć. Nie daję się ponieść fali, bo zdrowe ryby płyną pod prąd. Nie powtarzam oklepanych banialuk tylko dlatego, że napisano je w gazetach o dużym nakładzie. Jestem dumnym nieprzyjacielem :)

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka