Cała Polska ekscytuje się pierwiastkami i pielęgniarkami. Albo odwrotnie - zależy od priorytetów. A na prowincji mamy swoje skandale i sensacje.
Wczoraj jedna radna blogująca pod pseudonimem Miriam w przypływie szczerości wygarnęła na swoim blogu: "Ja cieszę się, że młody, porządnie wykształcony człowiek, nie po żadnych Pułtuskach i innych wieczorowych juniwersytetach wrócił do tego miasta!"
Dziś moja-ostrołęka zacytowała ten fragment i zawrzało. Oczywiście poziom niektórych komentarzy jest żenujący, co nie znaczy, że wszystkie są nic nie warte - bo do tego będzie się skłaniała obrona radnej i jej popleczników.
Sam mam określone zdanie na ten temat. Otóż radna jest przewodniczącą Komisji Promocji i Kultury, a to już do czegoś zobowiązuje. Pułtusk jest raptem 60 kilometrów od Ostrołęki. Siłą rzeczy więc gros młodych ludzi (czyt. wyborców) właśnie tam zdobywa wykształcenie.
Inna sprawa - ta koalicja (PiS-PO) od początku kadencji zapewnia o swoim poparciu i działaniu na rzecz powstania państwowej szkoły wyższej. Mówi się o tzw. "Uniwersytecie Kurpiowskim". I po co ta obłuda? - chciałoby się zapytać, jeśli absolwenci tej szkoły będą traktowani jako absolwenci "juniwersytetu", czyli na rynku pracy "urzędniczej" skazani na niepowodzenie.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)