Pewnie nie ten czas i nie ten autor, ale PT Salonowiczom polecam poniższą opowiastkę:
„NIE” na pierwszej stronie wywala odkrycie: ”Bagno pod Rostowskim”. Po czym dobrze i przekonująco dokumentuje nową aferę – polegającą na tym, że Minister Finanasów do szkolenia personelu zatrudnił Europejski Instytut Administracji Puublicznej (EIPA) – płacąc za godzinę szkolenia w problematyce euro-finansów dwa do czterech razy drożej niż polska konkurencja.
Podawane fakty każdemu formaliście jeżą włosy na głowie: zamówienie było bez przetargu (co jest dozwolone, ale nieetyczne) zamawiały usługi EIPA osoby, które przedtem pracowały w EIPA – lub po załatwieniu tego zamówienie zaczęły pracować w EIPA– krótko pisząc: kumpelstwo co się zowie.
A kosztowało to 8 mln złotych.
Nie wiem, co na to prokuratura – ale ja bym wziął pod uwagę dwie hipotezy:
1) Znam całą masę hochsztaplerów, którzy organizują rozmaite „szkolenia”, na których „szkoleni” nie są niczego uczeni, bo sami wiedzą więcej od tych szkoleniowców. Jeśli urzędnicy administracji mieli być szkoleni w tym, jak dopasowywać pisanie budżetu do wymogów Brukseli, to całkiem możliwe, że lepiej było zapłacić cztery razy tyle komuś, kto czegoś nauczy – niż płacić taniej polskim cwaniakom.
Jednak „NIE” podaje, że „Kontrola (…) przeprowadzona przez Kancelarię Prezesa Rady Ministrów wykazała, że szkolenia te były prowadzone przez EIPA nieprofesjonalnie, nierzetelnie, nieprzejrzyście, nieskutecznie i piekielnie drogo” (do 3798 zł za osobo-dzień!!!).
Hmmm... Przejdźmy do drugiej hipotezy:
2) Zarzuty „NIE” są bezsensowne – bo EIPAw ogóle nie miała nikogo niczego nauczyć. EIPA jest zapewne jedną z licznych instytucyj powołanych w jednym-jedynym celu: by przeprowadzać pranie unijnych pieniędzy.
Wygląda to tak: III RP wykłada 4 mln i UE wykłada 4 mln. EIPA je inkasuje, wypłaca swoim wykładowcom (zasłużonym towarzyszom walki o utworzenie UE – oczywiście!) 1 milion, płaci podatek w Polsce 1 mln, i odprowadza do kasy UE zysk 6 mln...
Po co to wszystko?
Jak to, po co? Po to, by wykazać, że Unia dofinansowała Polskę! No, i dać zarobić zasłużonym towarzyszom...
Jeśli tak jest, to oczywiście robienie jakich-ś przetargów jest bez sensu – podobnie jak i kontrolowanie, czy szkolenia było prowadzone z sensem. Ważne, by odfajkować, że Polska wzbogaciła się o 1800 przeszkolonych urzędników (Jest postęp? Jest!) a w Brukseli odnotować, że UE pomogła biednej Polsce wyjść z zacofania.
A za rok KE zmieni sposób księgowania – i znów będzie można Polaków (i innych) szkolić...
Tak samo było za PRLu, więc ja w tę drugą hipotezę wierzę...


Komentarze
Pokaż komentarze (1)