Oto dwie wiadomości:
1. W filmie „Władcy marionetek” (Leszek Miller) otwarcie stwierdza, że Kwaśniewski w Charkowie był kompletnie pijany. Wstawił się podobno już w samolocie, gdzie wnosił toasty z arcybiskupem (Sławojem Leszkiem Głódziem) i innymi duchownymi.
2. Współpracownicy marszałka Sejmu mieli kłopoty z utrzymaniem równowagi przed grobem Anny Walentynowicz – pisze Portal Pomorza. – To nieprawda – opowiadają zgodnie Jerzy Smoliński i Waldemar Strzałkowski. Pierwszy jest rzecznikiem, a drugi doradcą marszałka Bronisława Komorowskiego. Obaj przedstawiciele marszałka tłumaczyli wtedy, że na uroczystość przyjechali prosto ze spotkania u metropolity gdańskiego, arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, gdzie wypili po lampce wina.
I co z tego wynika?
Czy arcybiskup ma słabość do alkoholu, którą umie i potrafi się dzielić z innymi, a jednocześnie ma silniejszą od innych głowę? Czy może w ten sposób uprawia politykę i niszczy swoich przeciwników? W ostatnim przypadku to mu się udało, ale Kwaśniewskiemu chyba nie zaszkodziło. A może nieprzychylne media przyprawiają arcybiskupowi gębę i chcą skompromitować go, gdyż jest cieszy się sympatią Radia Maryja?
Czy ktoś z Salonowiczów ma więcej informacji na ten temat?


Komentarze
Pokaż komentarze (1)