"Sąd wojskowy uniewinnił wszystkich oskarżonych w/s Nangar Khel. Jest to i dobrze – i niedobrze.
Dobrze, że są uniewinnieni – niedobrze, że wyrok nie jest prawomocny. Największym jednak złem jest, że szeregowcy zostali potraktowani tak samo, jak oficerowie - i że żołnierze w ogóle stanęli przed sądem – oraz, że sprawa się wlokła prawie cztery lata. I mogą się wlec jeszcze dziesięć. Prokuratura już zapowiedziała apelację.
Żołnierze nie powinni być ani przez moment oskarżeni. Żołnierz ma wykonywać rozkazy – i nie dyskutować. Jak oficer mówi, że w/g jego danych w tym domu są uzbrojeni wrogowie – to ma strzelać. Nawet, jak mu nie powie dlaczego – ma na rozkaz strzelać.
Odpowiedzialność ponosi dowódca – i przełożeni mogą być sądzeni. Podwładni - nie! Nie wiem, jak z winą oficerów – ale oskarżenie szeregowców jest ABSOLUTNIE BEZZASADNE. W dodatku: podważa karność. Kto oskarża podkomendnych – powinien stanąć przed sądem za sabotaż. Mniejszą - to nie zart - szkodę by wyrządził wysadzając twierdzę czy zatapiając dwie fregaty Marynarki Wojennej.
Bo w wojsku najważniejszy jest duch i dyscyplina. Wymiar "sprawiedliwości" podkopał i jedno i drugie.
A to, że trwa to lata... To ogólna wada polskiego sądownictwa. Ale sąd WOJSKOWY powinien działać po wojskowemu - a nie, jak cywil-banda.
Przypominam, że sądy wojskowe potrafiły wydawać wyroki śmierci w dwie godziny..." JKM, korwin-mikke.blog.onet.p
"Minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski powiedział: "Prosiłem w wypowiedziach sąd o wyrozumiałość dla tej sytuacji wojennej, której może nie zrozumieć ktoś, kto nie był na wojnie. Cieszę się, że sąd przychylił się do tego stanowiska (...)".
Jest to wypowiedź zdumiewająca w państwie, które chwali się posiadaniem niezależnego od rządu wymiaru sprawiedliwości. Jest w ogóle rzeczą zdumiewającą, jak minister może prosić sąd o taki czy inny wyrok. Ale jeśli już prosi (nota bene, co znaczy prośba ministra?), jest to tym bardziej zdumiewające, że nie kryje się z tą informacją, lecz się z nią publicznie obnosi.
Nie wiem, czy sąd wziął pod uwagę sugestię ministra. Ufam, że wydał wyrok autonomicznie. Ale stwierdzenie w rodzaju "cieszę się, że sąd przychylił się do..." jest dla sądu po prostu obraźliwe. A dla wymiaru sprawiedliwości w ogóle - demoralizujące.
Z kolei minister obrony Bogdan Klich powiedział: "Dziś przed sądem został obroniony honor żołnierza polskiego". Przecieram oczy ze zdumienia, kiedy słyszę tę frazę. Przecież żołnierze z Bielska nie zostali skazani z braku dowodów.
"Rozstrzygając niniejszą sprawę - powiedział sędzia Jaroszewski uzasadniając wyrok - sąd nie dysponował właściwą dokumentacją pozwalającą na precyzyjne ustalenie miejsca, z którego prowadzono ogień, punktów, z których postrzegali zdarzenia świadkowie relacjonujący jego przebieg, bądź precyzyjnego ustalenia możliwości obserwacji zabudowań, w których znajdowały się pokrzywdzone osoby"." Roman Graczyk, interia.pl




Komentarze
Pokaż komentarze (2)