Mój sąsiad, Kazimierze R. spod siódemki od tygodni nie może się połapać. W niczym. Od grudnia zaczął liczyć dzieci. W styczniu ogłosił wynik przy stoliku w barze " Pod Żubrem". Wyszło mu, że jak sam to ujął " ma czwórkę dzieci i dwie dziewczynki". Nikogo to nie zdziwiło , bo Kazimierz R. mimo, że kawaler od kiedy go pamiętano, żył na umór, żył pod każdym względem nałogowo.Podczas wielodniwych uroczysości w barze, ze łzami w oczach powtarzał, że oddanie głosu na PiS było najlepszym wyborem w jego życiu i że wreszcie do niego też uśmiechnie się szczęście.Oświadczył również, że od teraz będzie odpowiedzialny i w imię dobra ojczyzny nie będzie ubiegał się o pieniądze na wszystkie swoje pociechy. Od wyborów Kazimierz R. zrobił się naprawdę odpowiedzialny o czym świadczył rachunek po uroczystościach w barze " Pod Żubrem". Z napiwkami- jak mówił Kazimierz R.- wydał zaledwie pierwszy "półtysiąc", a reszty nie ruszył i nie ruszy dopóki się nie połapie- oświadczył przed barem.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)