Teraźniejszość zaczęła groźnie puszczać w szwach. Więc kwestią czasu było zauważenie przez słabo nawet liczących wyborców faktu, że przekupieni zostali własnymi pieniędzmi. Z biliona zostało 500 zł , za które jak się z dnia na dzień okazuje przyjdzie wszystkim słono przepłacić. Ale od czego jest geniusz, jak nie od tak trudnych przypadków. Proste i genialne rozwiązanie: odłożyć na bok teraźniejszość i zacząć na nowo przeszłość.
Nie ufał Arabom, więc nawet w marzeniach galopował na koniu Przewalskiego. Porucznik " Kmicic "- postrach komunistów. Na widok ZOMO, nie bacząc na kłęby łzawiących gazów por. "Kmicic" rozrywał na piersiach piżamkę i rzucał w siepaczy drożdżówką. Zalewał ich zastępy herbatką, aż znikali ze srebrnego w tamtych czasach ekranu…
Komuchy bali się Go, że strach bierze. Kiedy trafił na posterunek, ze strachu- co potwierdzi niedługo IPN- narobili w pory i wysłali Go do domu. Obalił ich praktycznie w pojedynkę, no i z bratem i mamą…
Inni fałszowali w tym czasie historię. Niby strajkowali, niby obalali, ale nie tak jak on. Źle to robili, a zła robota kiedyś musi się zemścić…
Mijały lata itd.
Koniec lutego 2016. Polska- kropka- Warszawa- kropka- Wola. Ziemia na prawosławnym cmentarzu zaczęła drżeć. Najpierw słabo, a potem mocno, jak to mówią na chama. Trzęsła się jak przy trzęsieniu ziemi. Nie były to jednak żadne ruchy tektoniczne. Epicentrum wstrząsów szybko znaleziono. Trzęsła się świeża mogiła pewnego generała, a z grobu dochodził rubaszny rechot zmarłego niedawno ubowca.
Na Żoliborzu wietrzono pościel po coraz lepiej i mocniej przesypianych nocach mieszkańca willi niewyjaśnionego pochodzenia. Por." Kmicic" tej nocy wgrał z mamą powstanie. Telewizja kurska- to jednak zdolny chłopak, pomyślał mieszkaniec willi- transmitowała właśnie topienie w chlewie tego, który źle strajkował. Inni, co stało się w tych dniach bardzo modne stali w tzw. prawdzie.
Polska wracała do prawdy, stała po dziurki w nosie w prawdzie generała rechoczącego na Wolskim cmentarzu .Truchło w lampasach od ucha do ucha szczerzyło zęby. Subtelniej uśmiechał się prezydent i ministrowie. Por. " Kmicic" na śmiech był zbyt poważny. W Polsce nareszcie zaczęła się "prawdziwa" przeszłość- pomyślał i jednak się uśmiechnął. Stał po kolana w prawdzie i dziwił się jedynie skąd ten nieprzyjemny jednak zapach.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)