Polską rządzi gabinet z cieniem. Cień, czyli niewielka, szara eminencja działa z półukrycia. Wychodzi z domu i znika, pojawia się w Sejmie, coś tam warknie, kiwnie palcem i znowu znika. Rządzi rządem bez specjalnego wysiłku. Gość, czemu trudno się dziwić nie wgląda na specjalnie z siebie zadowolonego. W historycznych momentach był aktorem, czy raczej statystą trzeciego planu , a tego podobne charaktery nigdy i nikomu oprócz brata nie wybaczają. Po latach manipulacji, po latach solidnej kreciej roboty, ma to o czym marzył. Władzę, licznych zwolenników i karny personel, który zgodził się nie myśleć. Wystarczy że On za nich myśli. Mają jedynie robić to co On im każe. Proste. Jako człowiek bez specjalnych, poza mizernym doktoratem osiągnięć oddał się całkowicie populizmowi i manipulacji słabszych od siebie.Silnych tępi pomówieniem, insynuacją, donosem, korzystając pełnymi garściami z arsenału demagogii. Nie dyskutuje. Unika debat, unika sporów ze strachu, że nie da rady. Ma być tak jak on chce. Wszyscy inni kłamią, kradną więc o czym tu gadać. Proste. Nie ma przeciwników. Tacy jak on maja jedynie śmiertelnych wrogów, a tymi są wszyscy , którzy go nie lubią i maja odwagę się do tego przyznać.
Lech W. nigdy -nawet jeśli nim był- nie zostałby "Bolkiem" gdyby nie zadarł z dr. Kaczyńskim. O co zakład ? Gdyby popierał Kaczyńskich byłby większym jeszcze bohaterem niż w realu. W zależności od kaprysów dr. Kaczyński poszczułby IPN na Michnika, Kuronia, Bartoszewskiego czy im podobnych. Najcięższym więc i na wieki wieków niewybaczalnym grzechem Lecha W. było przesunięcie dr. Kaczyńskiego z trzeciego na drugi plan. Grzechem była naiwna nadzieja, że akurat On się tą rolą się zadowoli. Trzecioplanowy opozycjonista miał ambicje zajęcia pierwszoplanowej roli jako polityk i dzięki równie genialnym co obrzydliwym manipulacjom wyjątkowo mu się to udało.Teraz zaczęła się wytężona robota służb nad tzw. skutkiem wstecznym. Krok po kroku dr. Kaczyński przejął totalną kontrolę nad archiwami, kwitami, służbami i sprawiedliwością, której stał się jedynym stróżem. I teraz może sobie rządzić nie wychodząc z domu. Podwładni jedzą mu z ręki, czytają mu w tzw. myślach trzęsąc łydkami na dywaniku w willi niejasnego pochodzenia.
Historii nie da się zmienić, więc Lech W., który już do niej przeszedł, na zawsze w niej zostanie. Z wielką jednak skazą. W przypisach pojawiał się będzie już na zawsze dr.Kaczyński i to właśnie będą najczarniejsze karty życiorysu Lecha W.
Czy stanie w prawdzie, czy przyzna się do błędu rzucającego właśnie Polskę- najpóźniej za rok odezwą się łękotki-na kolana ?
Katastrofa nabiera rozpędu, a na grobie dobrze rozwijającej się Polski dr.Kaczyński dużo za późno przeczyta napis " Przecież Ci mówiłam ,że mnie to szkodzi…"


Komentarze
Pokaż komentarze (10)