Po ostatnich rewelacjach w sprawie aktora Jerzego Z. liczę na- wykazywaną dotychczas z żelazną konsekwencją- konsekwencję myślenia obozowiska dr. Kaczyńskiego. Jeśli tak łatwo podjął się przejęcia roli L.Wałęsy, to powinien bez trudu przejąć też rolę Jerzego Z. Wystarczy żeby się trochę opalił, co przy nieukrywanej sympatii do Egiptu nie powinno być problemem. Aktorem jest od dziecka i to jakim.
B.Brylską mogłaby zastąpić strzaskana na mahoń prof. Pawłowicz.
J.Kaczyński na "Faraona" nadaje się dużo bardziej, niż na przywódcę demokratycznej opozycji. Przemawiają za tym warunki fizyczne jak i polityczny zapał kandydata. Rimejki filmów są sprawdzonym zabiegiem w historii kina i zadaniem dużo łatwiejszym niż rimejk historii.
Dr. Kaczyński-Faraon mógłby też liczyć na przychylność całej bez mała kasty kapłanów, co w oryginale nie poszło, jak pamiętam tak gładko. Czy mógłby- jak Walesa wtedy- liczyć na doping 10 milionów w tej drugiej roli ? Nie sądzę. I na koniec, decydujący argument za Faraonem Kaczyńskim, to szanse na Oscara, bo o Noblu Wałęsy nawet nie ma co marzyć.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)