... a słuszność musi być po naszej stronie - zdają się nam mówić nasze „elity”.
Wolno nam powiedzieć wszystko byle to było to, co „elity” uznają za jedynie słuszne albo przynajmniej akceptowalne.
Całkiem nie tak dawno słyszałem Pana Olbrychskiego perorującego z wielkim namaszczeniem o tym jak to prezydent nie pytając Polaków o zgodę powiedział coś na wiecu w Tbilisi. W jakiś czas potem ten sam Pan Olbrychski pisze list do Rosjan w imieniu Polaków.
Z głową mu się coś na starość porobiło czy co? Demokratycznie wybrany prezydent nie może a Pan Olbrychski może wypowiadać się w imieniu Polaków.
Pieszczoszka minionego systemu Pani Olga Lipińska przez dziesięciolecia czerpiąca z naszych kieszeni pieniądze na swoje kabarety i własne utrzymanie oświadcza że jest niedopuszczalne by z kieszeni podatników finansować dokumentalne filmy.
Rozumiem nagły odpływ miłości do TVP. Wszak o zgrozo nie jest zainteresowana produkcjami Pani Lipińskiej, a inne telewizje jakoś nie rzuciły się z propozycjami, ale żeby takie głupstwa wygadywać. Chyba to objaw podobny do Pana Olbrychskiego.
Nie, chyba jednak nie. To raczej objaw powszechnie ostatnio dającego się zaobserwować zupełnego wyobcowania „elit”. Wyobcowania tak głębokiego że już nawet z logiką czy choćby zdrowym rozsądkiem mijającego się o lata świetlne.
Ciekaw jestem czy znajdzie się w Polsce ktoś aż tak naiwny kto stwierdzi że gdyby Solidarność poparła w wyborach Pana Komorowskiego to „elity” byłyby równie oburzone jak obecnie.
Byle do wyborów, bo strach pomyśleć do czego te „elity” jeszcze są zdolne.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)