Siedzę i nosi mnie zeby napisać coś o tym co myślę o "akcji krzyż" ale ponieważ ciągle jeszcze targają mną emocje kiedy o tym myślę a na domiar złego przeczytałem w brrrr GW o jakimś .... nie powiem mimo wszystko tego słowa bardzo adekwatnego, któremu wpadło do głowy pozwać kancelarię Prezydenta za stojący przed pałacem krzyż. Oczywiście zaczął od poinformowania o tym GW. Bo przecież tak wygląda obywatelskie wzburzenie że dzwoni się do GW albo TVNu i mówi o swoich zamiarach. Ale nic to niech mu Bóg wybaczy bo nie wie co czynji.
Dość powiedzieć że staram się myśleć o czymś innym i postanowiłem obejrzeć mecz Polska - Kamerun. Nie wiem co mnie podkusiło? Przecież mogłem pogapić się na jakiś durny serial i usnąć spokojnie zanim żona wyśle mnie na spacer z psami.
Tak patrzę i patrzę złość we mnie zbiera. I tak sobie myślę - dokąd poszła nasza piłka.
W roku 1975 kiedy polska piłka była powodem do dumy. Kiedy w czasie transmisji meczy naszej reprezentacji postoszały ulice w sposób którego dziś nikt kto tego nie widział nie jest w stanie sobie wyobrazić, byłem kolekcjonerem książek telefonicznych z całego świata Jednym z rarytasów mojej kolekcji była książka telefoniczna Kamerunu. Całego Kamerunu. Książka to duże słowo dla broszurki formatu pośredniego między A4 a A5 i cieńsza od szesnastokartkowego zeszytu. O piłce kameruńskiej nikt nie słyszał bo nie wiem czy w ogóle w piłkę wtedy grali.
Minęło 35 lat i co?
I DOSTALIŚMY W KUPER 0 DO 3 (na własnym boisku)
Za dwa lata EURO w Polsce, no i z czym do ludzi!


Komentarze
Pokaż komentarze (5)