Pora, której wspaniała uroda nie pozostawia chyba nikogo obojętnym. Moment kiedy zaczyna w otaczającej nas przyrodzie budzić się życie pobudza również nas. Jedne drzewa kwitną inne dopiero się budzą i wyglądają jeszcze szaro a ściślej mówiąc nabierają koloru brunatno brązowego co można zobaczyć tylko jeżeli rosną w dużych skupiskach. Jeszcze nie mają liści ale łuski okrywające pączki liści nadają im ten kolor. Nie są już szare i pozornie martwe. Forsycje kwitną a nawet przekwitają podobnie jak mirabelki. Dęby dopiero zaczynają się budzić i to niezbyt równo. Jedne już zaczynają rozwijać liście a innym dopiero pączki zaczynają nabrzmiewać.
Miałem to szczęście, że pierwsze dwadzieścia lat mojego życia spędziłem blisko przyrody. Nie była to typowa wieś ale otaczające lasy były jak najbardziej typowe. Piękne i prawie tuż za progiem domu. Stąd pewnie ta miłość do przyrody tkwiąca we mnie mieszczuchu i zmuszająca mnie do przyglądania się postępom w rozwoju otaczającej mnie miejskiej zieleni.
Niestety władze mojego miasta nie mają widocznie takich doświadczeń i zafundowały swoim mieszkańcom przykrą niespodziankę wycinając wiele starych pięknych drzew i budując wielką grającą i świecącą jak dyskoteka fontannę w ich miejsce. Pewnie z czasem i fontanna wrośnie w świadomość i pejzaż, ale na razie odbieram ją jak wielki bolesny wrzód. Nie podoba mi się rozmiar ani kształt. Muzyka ilustrowana rytmicznie poruszającą się wodą i kolorowymi światłami bardziej mi przypomina dyskotekę niż miejsce spokojnych spacerów ludzi starszych czy opiekunek z dziećmi. Psom to chyba będzie obojętne, choć nie wiadomo jaka to będzie muzyka. Natomiast dzikim zwierzętom żyjącym w parku z pewnością nie przypadnie do gustu żadna muzyka. Szkoda. Przyjemnie było w czasie wieczornych spacerów spotkać jeże czy kuny. Ciekawe jak zareagują dzikie kaczki przez lata okupujące dotychczasowy brodzik. A były to nie tylko zwykłe krzyżówki. Bywały czernice a nawet cyranki czy głowienki. Szkoda


Komentarze
Pokaż komentarze (1)