Zacznę od wspomnienia rozmowy z pewną panią z Wydziału Ochrony Środowiska jaką odbyłem prawie dwadzieścia lat temu.
W czasie przeglądu inwestycji przez Panią Inspektor WOŚ wspomniałem że chciałbym wyciąć jeden klon jesionolistny rosnący przy samym budynku, niemal wyrastający z fundamentów. Pani Inspektor była oburzona moim pomysłem. Nieśmiało wspomniałem że klony jesionolistne to takie chwasty. Oburzenie Pani Inspektor nie miało granic. „W Warszawie żadne drzewo nie jest chwastem” powiedziała z wyższością.
Przypomniało mi się to kiedy patrzyłem jak na zlecenie miasta ekipy wycinały potężne topole by zrobić miejsce dla realizacji najnowszego pomysłu ratusza czyli budowy „Parku fontann” błyskającego kolorowymi światłami jak dyskoteka w rytm muzyki. Poszły pod topór topole, klony jesionolistne, klony, i inne.
Po pierwszym sezonie fontannowej uciechy okazało się że nasiona topól opadają na wodę fontann i dostają się do filtrów zapychając je.
Oczywiście nikt nie pomyślał wcześniej o takim zagrożeniu.
No to jedną bezmyślną decyzję naprawia się teraz drugą bezmyślną decyzją.
Wycina się okoliczne topole.
Najpierw na wiosnę kilka najbliższych.
Prawdopodobnie nie wiele pomogło to teraz wycięto trzydzieści wielkich dorodnych topól rosnących przy nadwiślańskim bulwarze.
Potem kilka tygodni przerwy żeby zbytniego hałasu nie było i pod wyrąb idą następne.
Oczywiście miasto dumnie wystawia pierś po order bo posadziło kilka nowych drzewek. Owszem kilka lip i kilka klonów a głównie to rajskie jabłonki ozdobne. A dlaczego?
Bo jak będzie trzeba to można powiedzieć że to drzewa owocowe a na ich wycięcie nie potrzeba zgody WOŚu. Choć to dla miast żadna przeszkoda jak widać.
Tylko zanim z drzewek zrobią się drzewa co będzie chronić mieszkańców Starego i Nowego Miasta od tysięcy metrów sześciennych spalin płynących od Wisłostrady?
Jedno drzewo w ciągu roku produkuje tyle tlenu ile człowiek zużywa wciągu dwóch lat życia.
A produkcja tlenu to połowa dobroci jaką drzewa nam ofiarują. Druga połowa to pochłanianie dwutlenku węgla. Nie wiem ile jedno drzewo ale hektar lasu pochłania rocznie 3600 kg węgla filtrując 16 000 000 metrów sześciennych powietrza.
A Topole były potężne……..


Komentarze
Pokaż komentarze (2)