Za miesiąc miną dwa lat od śmierci wielkiego pisarza i filozofa Stanisława Lema. Moje pokolenie wychowało się na jego twórczości więc wspominanie go w różnych okolicznościach stało się niejako odruchem.
Stanisław Lem powiedział kiedyś:
„moralność to jeździec dosiadający bydlę a problem polega na tym, że jego wysiłki nie idą ku temu, żeby bydlę okiełznać a na tym, żeby bydlęcia nikt nie zobaczył”.
Tak widział moralność Stanisław Lem dziś już niestety śp.
Lem mógł sobie pozwolić na takie postrzeganie świata. Uwielbiałem jego książki. Co do jego filozofii to nie zawsze ją podzielałem, choć zawsze uważałem i uważam że był człowiekiem niezwykle mądrym. Nie jestem filozofem ani żadnym myślicielem jednak pozwalam sobie nie zgadzać się z niektórymi twierdzeniami wielkich, zwłaszcza że niektóre ich myśli może są tezami słusznymi dla ludzi ich formatu, ale nie wszyscy są tego formatu. Ja nie jestem. Jestem prostym człowiekiem o zbyt niskim IQ żeby sobie poradzić ze wszystkimi problemami tego świata i wyciągnąć właściwe wnioski. Zawsze zakładam, że mogę się mylić. Mnie niestety moralność jest potrzebna bym wiedział, co jest dopuszczalne a co nie.
Czym w zasadzie jest moralność?
Encyklopedia mówi.
„Moralność, etyka, ogół norm, zasad, ocen, wzorów, ideałów - zmierzających do regulowania stosunków pomiędzy ludźmi (jednostka - grupa, grupa - grupa). Całokształt zachowań jednostki lub grupy społecznej oceniany wg funkcjonującego systemu norm, zasad moralnych.
Ocena moralna czynu ludzkiego wiąże się ściśle z motywem, który skłonił człowieka do podjęcia danego czynu. Np. pomaganie komuś jest tylko wówczas czynem moralnym, gdy podejmowane jest dla realizowania zasady moralnej i z własnej woli.”
Tu Lem ma całkowitą rację. Moralność to jeździec dosiadający bydlęcia jakim jest człowiek. Co do drugiej części lapidarnej definicji Lema nie ma z mojej strony zgody. Moralność to właśnie poskromienie bydlęcia, maskowanie go to hipokryzja.
Nie jesteśmy jak wielcy filozofowie. Potrzebujemy jeźdźca, który cuglami skieruje nas we właściwą stronę. Czasem tymi jeźdźcami bywają wielcy filozofowie, czasem religia, a ich nakazy moralne cuglami nami sterującymi.
Ale tylko dobrowolne poddanie się temu jeźdźcowi czyni nas moralnymi, poddawanie się pod przymusem to fałsz, i hipokryzja. Maskowanie faktu że się jest bydlęciem.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)