Zacznę od tego, że nie ma złej formy własności są tylko źli właściciele.
Ale kto właścicielowi zabroni nie dbać o jego własność?
Przy okazji górniczych protestów widać to było jak na dłoni.
Rząd przez lata doił kopalnie byle więcej było na dziś. Jutro miało być przecież jeszcze piękniejsze.
Ale jutro się zbiesiło i lepsze nie chciało być mimo deklaracji Premiera Tuska, że kryzysu w Polsce nie ma.
„Wolny rynek” spowodował że Polskę zalewa węgiel w cenach dumpingowych a polski węgiel leży na hałdach.
Kiedy rząd się obudził to doszedł do wniosku że skoro z niektórych kopalń nie da się już doić tylko trzeba dokładać to trzeba się ich pozbyć.
Można powiedzieć że to bardzo racjonalne myślenie.
Kto właścicielowi zabroni zamknąć jego własny interes? Skoro jego kopalnie to i jego prawo decydować co z tym zrobi.
Rząd widać myślał podobnie bo kiedy prezesami kompanii zostawali krewni i przyjaciele króliczka to nikt nie patrzył na ich kwalifikacje ani umiejętności. Dobrze „żarło” to trzeba było korzystać. Dlatego wysokie pensje, wysokie odprawy i żadnych zadań do realizacji.
Karuzela etatów się kręciła górnicy na to musieli zarobić i zarabiali.
Tylko jak sprawa się „rypła” to się okazało że na bruk trzeba wywalić górników. Bo kopalnia stała się nierentowna. I nagle wszystkiemu zaczęli być winni górnicy i związkowcy.
Kopalnie trzeba zamknąć a górników won.
Przecież właścicielowi wolno właściciel gdzieś miał modernizację, inwestycje kiedy kopalnie przynosiły sowity zysk. A jak się zawaliło to niech zapłacą górnicy.
No to się zaczęło, że pazerni że związkowcy i że ekonomia.
Jednak wbrew głównonurtowej narracji okazało się że związkowcy to ludzie rozsądni i jak w innej kopalni chciano im zrobić to samo to wzięli sprawę w swoje ręce i dzisiaj są i rentowni i zarabiają. I nie walczyli z restrukturyzacją i na czasowe redukcje się zgodzili.
Mamy rok wyborczy. To okres kiedy rządząca partia ma bardzo miękkie podbrzusze.
Jeżeli kogoś dziwi albo oburza że protestujące grupy wykorzystują ten moment to niech pomyślą o ekonomii. O stosunku wysiłku do uzyskanego rezultatu w przypadku protestów z początku czy nawet środka kadencji do rezultatu jaki można uzyskać występując z żądaniami w roku wyborczym.
Sprawa kopalni nie zaczęła się dzisiaj, ale jeszcze pół roku temu Premier Tusk mamił górników obietnicami rozwoju górnictwa w powiązaniu z energetyką.
No to ktoś jeszcze się dziwi niezadowoleniu górników?
Sprawa szkód jakie wyrządzają dziki jest znana od wielu lat. Jak podaje GUS populacja dzików od roku 200 do 2012 wzrosła o przeszło 100%. Sam tu pisałem przeszło rok temu o stadzie jakie w nocy spotkałem niemal w środku podwarszawskiej wsi. Stado liczyło przeszło 20 szt. Tyle dzików nie widziałem przez dwadzieścia lat mieszkania na wsi położonej w lesie.
To kogoś dziwi że rolnicy wyszli na drogi żeby protestować skoro Rząd nie widzi problemu. Bo co to za problem? Raptem jakieś niecałe dziesięć milionów.
Skoro nie problem to dlaczego nie został załatwiony. Pewnie wśród zainteresowanych nie było krewnych i znajomych króliczka.
Można tak długo wyliczać problemy jakie w Polsce można załatwić wyłącznie protestując w ostatnim roku przed wyborami.
O lekarzach i Ministrze Arłukowiczu nie wspominam bo nóż się w kieszeni otwiera kiedy się w Internecie sprawdzi długość kolejek do lekarzy. Nóż to nic w porównaniu z tym co człowieka trafia kiedy sprawdzi prawdziwość tych danych dzwoniąc do wybranej przychodni czy szpitala.
Jest rok wyborczy więc walczmy bo po wyborach jeśli PO zostanie przy tak znakomicie skonstruowanym korycie to nie powiem gdzie będzie nas miała. Zresztą ma nas tam cały czas.
A jak pójdziecie wybierać Parlament to pamiętajcie, że wybieracie zarządców WASZYCH kopalni. WASZEGO majątku.




Komentarze
Pokaż komentarze (2)