Przekazprawdyiwiedzy Przekazprawdyiwiedzy
103
BLOG

Karol Nawrocki czy tam Tadeusz Batyr i jego żałosne postępowanie i postawa

Przekazprawdyiwiedzy Przekazprawdyiwiedzy Społeczeństwo Obserwuj notkę 6
Czyli słów kilka o pewnej sprawie

Żałosne uniki Karola Nawrockiego (Tadeusza Batyra). Rok minął, a pozew od Edyty Skotarczak wciąż nie dotarł… a może już tak, ale dopiero po licznych próbachKarol Nawrocki – dziś prezydent RP, wcześniej prezes IPN z pisowskiego namaszczenia i kandydat PiS – napisał w 2018 roku książkę „Spowiedź Nikosia zza grobu” pod literackim pseudonimem Tadeusz Batyr. Publikacja miała kolejne wznowienia. Skupiała się na życiu Nikodema Skotarczaka ps. Nikoś, legendarnego trójmiejskiego gangstera i biznesmena. Problem w tym, że znalazły się w niej także bardzo osobiste, intymne i – zdaniem żony zmarłego – krzywdzące informacje o Edycie Skotarczak, w tym bezczelne, plugawe kłamstwa.Wdowa zarzuca autorowi m.in. kłamliwą sugestię, że była prostytutką (fragment o wyjazdach do Niemiec i Włoch „w celu poprawienia statusu finansowego”), ujawnienie informacji o poronieniu z 1992 roku, szczegóły dotyczące majątku, wcześniejszego związku z Włochem (wraz z jego danymi) oraz przedstawienie jej jako osoby odpowiedzialnej za „staczanie się” męża. Skotarczak uważa to za naruszenie dóbr osobistych, prawa do prywatności, przepisów RODO dotyczących danych wrażliwych oraz kultu pamięci po zmarłym. Domaga się przeprosin, wycofania książki z dystrybucji w dotychczasowej formie i 100 tys. zł zadośćuczynienia.5 maja 2025 roku, jeszcze przed wyborami prezydenckimi, Edyta Skotarczak złożyła pozew w Sądzie Okręgowym w Warszawie przeciwko Nawrockiemu i wydawnictwu Zona Zero. Minął rok. I co? Prezydent najwyraźniej długo nie odbierał dokumentów. W maju 2026 roku sama zainteresowana napisała na Facebooku: „Minęło już 365 dni od złożenia w Warszawie pozwu w sądzie przeciwko Karolowi Nawrockiemu. W sumie to nie wiem, czy Karol o pozwie wie, czy też nie? (…) mój pozew wysłany przez sąd na adres Pałacu Prezydenckiego najpierw nie został odebrany. Nie wiem, co o tym myśleć. Czyżby w Pałacu przez 2 tygodnie nikogo nie było?”. W związku z tym wystąpiła o doręczenie przez komornika. Media (w tym Fakt) już wcześniej informowały, że Nawrocki „robi uniki”. Jeszcze jako prezydent-elekt nie odbierał korespondencji sądowej. Teraz, jako głowa państwa, sytuacja wygląda jeszcze bardziej kuriozalnie. Ponoć w końcu, po licznych próbach, pozew miał zostać doręczony – za pierwszym razem w kancelarii „prezydenta” go po prostu nie podjęto.Co w tym żałosnego?Człowiek, który budował wizerunek rzekomo rzetelnego historyka, patrioty i osoby o mocnym kręgosłupie moralnym, przez lata ukrywał autorstwo książki pod pseudonimem. Jako „Batyr” nawet chwalił w mediach… Karola Nawrockiego. Nawrocki chwalił Batyra, Batyr Nawrockiego – sami rozumiecie. Gdy sprawa wyszła na jaw w trakcie kampanii, przyznał się, tłumacząc to „wymogiem zawodowej chwili” – co jest bzdurą i naigrywaniem się z ludzi.Teraz, gdy wdowa po bohaterze jego książki domaga się ochrony swoich dóbr osobistych przed sądem, Batyr najwyraźniej unikał oficjalnego przyjęcia pozwu. To nie jest postawa kogoś, kto wierzy w swoją rację i jest gotów bronić jej w otwartej konfrontacji. To klasyczne „nie ma mnie, nie słyszę, nie widzę”.W polskim systemie prawnym istnieją mechanizmy doręczenia (w tym przez komornika), więc sprawa w końcu ruszy. Ale sam fakt, że „prezydent” Rzeczypospolitej przez rok nie był w stanie (lub nie chciał) formalnie przyjąć dokumentów sądowych w sprawie, którą sam wywołał swoim tekstem z 2018 roku, jest po prostu żenujący.Edyta Skotarczak ma prawo bronić swojego dobrego imienia i prywatności – niezależnie od tego, kim był jej mąż. Jeśli ktoś jawnie kłamie, przekracza granice, stosuje kłamstwa i półprawdy, nie dochowuje rzetelności – doszło do naruszenia dóbr osobistych. Nawrocki nie wykpi się z tego, no chyba że sędzia w danej sprawie okaże się skundalonym pisowcem i do tego neosędzią, ale tego nie wiemy.Jeśli Karol Nawrocki uważa, że napisał prawdę, powinien po prostu stawić się przed sądem, bronić swojej wersji i przedstawić twarde dowody – a nie działać na zasadzie „tak, bo tak”. Unikanie doręczenia pozwu to nie strategia. To kompromitacja.I właśnie w tym tkwi sedno całej sprawy: można przez lata budować publiczny wizerunek człowieka odważnego, zasadniczego i przywiązanego do prawdy, ale prawdziwa próba charakteru zaczyna się wtedy, gdy trzeba ponieść odpowiedzialność za własne słowa. Jeśli Nawrocki rzeczywiście uważa, że zarzuty Edyty Skotarczak są bezpodstawne, ma przed sobą prostą drogę – odebrać pozew, stanąć przed sądem i udowodnić swoje racje, wykazując, że każde negatywne słowo opiera się na faktach. A jeśli tak nie jest, jego psim obowiązkiem jest przeprosić za naruszenie dóbr osobistych. Sąd jest miejscem, w którym rozstrzyga się takie spory, a nie kampanijne konferencje, medialne uniki czy milczenie. Tym bardziej że nie chodzi tu o abstrakcyjną polemikę, lecz o bardzo konkretne zarzuty dotyczące prywatności, dobrego imienia i informacji o życiu osobistym człowieka, który nie może już sam odpowiedzieć.Ostatecznie ta historia może okazać się czymś więcej niż kolejnym sporem wokół książki. Może być testem tego, czy za publicznym wizerunkiem „człowieka zasad”, za jakiego chciałby uchodzić Batyr, rzeczywiście stoi gotowość, by ponosić konsekwencje własnych słów – także wtedy, gdy odpowiedzialność przestaje być wygodna, a naruszenie ewidentne. Żałosne powiedzieć – to nic nie powiedzieć. A to przecież nie wszystko. Gdzie ustawki kibolskie, gdzie sprawa opisywana przez Onet (grand hotel), gdzie potraktowanie Jerzego Ż (mieszkanie). To wszystko obrzydliwe. Batyr kojarzy mi się tylko źle. 



Źródła: fakt.pl, onet.pl, Facebook Edyty Skotarczak, inne.


Przekaziciel prawdy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo