Publius Cornelius Publius Cornelius
40
BLOG

Pożyteczny idiota Jenkins

Publius Cornelius Publius Cornelius Polityka Obserwuj notkę 3

Niecałe dwa tygodnie temu Simon Jenkins opublikował w brytyjskim dzienniku „Guardian” artykuł, w którym poddał krytyce obecną politykę Zachodu wobec Rosji. Zachód jego zdaniem złamał obietnicę złożoną Rosji na początku lat dziewięćdziesiątych i rozszerzył zasięg Paktu Północnoatlantyckiego m.in. o Polskę i kraje bałtyckie. Co gorsze NATO obecnie „flirtuje” z Ukrainą i Gruzją. Rosja wycofuje się z Gruzji i Mołdowy (dobre!, Jenkins nie słyszał pewnie o Republice Naddniestrzańskiej i Abchazji) a NATO rozmieszcza bazy w Bułgarii i Rumunii. Nie zadał sobie Jenkins trudu i nie zastanowił się dlaczego te kraje tak ochoczo pragnęły zostać członkiem tej organizacji obronnej. Dlaczego Gruzja desperacko pragnie zakotwiczenia w zachodnich strukturach. Z lęku przed imperialną Rosją właśnie. Ale dla Jenkinsa to wszystko wina Zachodu.

 

Rosja Putina robi na Jenkinsie jak najlepsze wrażenie. Od czasu upadku komunizmu odwiedził Rosję co prawda jak pisze tylko trzy razy, ale nie przeszkadza mu to głosić z niezachwianą pewnością, wbrew wielu opiniom specjalistów i faktom (śmierć Politkowskiej), że wolność słowa nie jest zagrożona („Debate and comment are open”), a sam Putin, to jest szczególnie mocne, ustabilizował, jeśli nie pogłębił rosyjską demokrację („He can plead two terms as president in which he has stabilised, if not deepened, Russian democracy…”).

 

Można byłoby zbyć takie bzdury wzruszeniem ramionami. Niestety Simon Jenkins, autor tych bzdur, nie jest pierwszym lepszym rusofilem piszącym dla lewicowego Guardiana, tylko znanym dziennikarzem pracującym w przeszłości w takich tytułach jak The Economist i The Times. W 1988 roku, jak podaje wikipedia, dostał nagrodę dla najlepszego dziennikarza roku.

http://en.wikipedia.org/wiki/Simon_Jenkins 

 

Ciekawi mnie czy w latach 70-tych i 80-tych pisał podobne banialuki o Kraju Rad. Ciekawi mnie również czy jest leninowskim pożytecznym idiotą, zwykłym idiotą, czy też agentem wpływu odziedziczonym przez FSB po KGB. Osobiście sądzę, że ostatni wariant jest najbardziej prawdopodobny. Skłania mnie do tego lektura innego znalezionego w sieci artykułu Jenkinsa dotyczącego pomarańczowej rewolucji na Ukrainie. Autor m.in. nazwał tłumy ludzi na placu w Kijowie „motłochem” („mob”).

 

Link do artykułu o Rosji (polecam również lekturę komentarzy):

http://www.guardian.co.uk/comment/story/0,,2017668,00.html 

 

Link do artykułu o pomarańczowej rewolucji:

http://www.timesonline.co.uk/tol/comment/columnists/simon_jenkins/article397559.ece

i dobra odpowiedź Timothy Garton Asha:

http://www.guardian.co.uk/ukraine/story/0,15569,1364361,00.html 

PS. Mam pytanie do szanownych salonowiczów. To mój trzeci wpis w salonie i jak dotąd zostałem zaszczycony tylko jednym komentarzem (dzięki blueslover!). Nie wiecie w jaki sposób można wylądować, na chwilkę przynajmniej, na pierwszej stronie? Albo w jakiś inny sposób rozreklamować bloga? Mam troszkę wrażenie pisania po próżnicy, skoro nikt tych moich wypocin nie czyta ;) Ale to chyba jest zmartwienie wszystkich początkujących blogowiczów.

Zwykły, szary trzydziestolatek. Facet, któremu wydaje się, że zachował jeszcze w szczątkowej formie tak rzadką dzisiaj umiejętność samodzielnego myślenia.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka