Tako rzecze Stępień:
"Demokratyczne państwo prawa, oparte na rządach prawa dysponuje wystarczającymi środkami, aby zagwarantować, że sprawiedliwości stanie się zadość, a winni zostaną ukarani. Nie może ono jednak i nie powinno zaspokajać żądzy zemsty, zamiast służyć sprawiedliwości. Musi natomiast respektować także prawa człowieka i podstawowe swobody - jak prawo do należytego procesu, prawo do wysłuchania czy prawo do obrony - oraz stosować je także wobec tych osób, które same ich nie stosowały, gdy były u władzy."
Ech, ci naziści to pechowcy. Że też wstrętni Amerykanie i Brytyjczycy nie mieli trybunałów konstytucyjnych którym można byłoby się poskarżyć na denazyfikację. Jak ci wrogowie demokracji i praw człowieka śmieli stosować odpowiedzialność zbiorową? Jakże to tak? Za samą przynależność do SS nie móc sprawować funkcji publicznych. Przecież po pogwałcenie podstawowego prawa człowieka. I żadna z ofiar tego zbrodniczego polowania na czarownice nie odwołała się do Strasbourga?
PS. Teraz, po wolcie Stępnia, nie liczyłbym już na jakiekolwiek eksperymenty personalne PIS-u przy obsadzie stanowisk publicznych. Podstawowym kryterium będzie "semper fidelis" wyryte złotymi zgłoskami w serduszku kandata.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)