http://wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4487369.html
Tytuł w Wybiórczej na stronie głównej "Gosiewski chce postawić pomnik hetmana Gosiewskiego". Sugeruje on jakoby Gosiewski uprawiał prywatę, wykorzystując przy tym zapewne, swoje stanowisko i koneksje. Włoszczowa bis co najmniej.
Prawda jest nieco inna:
Po pierwsze to nie Gosiewski chce postawić pomnik, tylko uczestnicy Pierwszego światowego zjazdu rodu Gosiewskich, który odbędzie się jutro i pojutrze.
Po drugie pomnik ma nie być "postawiony", tylko "odbudowany". Wystarczyło zajrzeć na stronę rodu Gosiewskich pod adresem www.gosiewski.pl żeby się tego dowiedzieć z agendy zjazdu i informacji nt pomika. Ale to za trudne dla dziennikarza Wybiórczej. A może specjalnie lepiej za dużo nie wiedzieć, bo wtedy trzeba byłoby napisać, że pomnik ku pamięci hetmana Wincentego Gosiewskiego zwycięscy w bitiwe pod Prostkami został ufundowany przez mieszkańców pobliskiego miasteczka Ryn, a w 1984 roku podczas stanu wojennego władze komunistyczne zmieniły tablicę na pomniku na 'Obrońcom Władzy Ludowej'.
Po trzecie miejscowym może się nie podobać, że Gosiewski po pokonaniu wojsk brandenburskich rozpuścił Tatarów, ale nie upoważnia to do nazywania go zdrajcą. Ełk i okolice to nie były tereny należące do Korony lub Litwy tylko tereny należące do elektora brandenburskiego, z którym przecież toczyliśmy wojnę. A dbanie o utrzymanie sojuszu polsko-tatarskiego było rzeczą priorytetową - Rzeczpospolita, która od kilkunastu lat prowadziła krwawe wojny z Ukrainą, Rosją, Szwecją i Brandenburgią nie mogła sobie pozwolić, na zerwanie przymierza z Tatarami tylko ze względu na dobro mieszkańców kraju, z którym toczyła wojnę. Litości. To może Czarnieckiego z hymnu wyrzucimy, bo też dokonywał pacyfikacji wsi. Swoją drogą pamiętliwi ci miejscowi - pamiętają Tatrów (łapankę i wywozy na roboty na Krym) sprzed ponad trzystu lat a my o łapankach, przymusowych robotach w Niemczech i masowych mordach sprzed kilkudziesięciu lat mamy nakazane zapomnieć.
Po czwarte - wybiórcza pospolicie łże pisząc: "Był też okres, kiedy Gosiewski lansował cara Rosji na tron Polski, wchodził z nim w różne konszachty. Zabili go polscy konfederaci pod zarzutem zdrady." Te dwa zdania obok siebie mają w sposób oczywisty świadczyć o tym, że polscy konfederaci (czytaj patrioci) zabili Gosiewskiego pod zarzutem zdrady na rzecz Rosji. Prawda jest oczywiście inna - Gosiewskiego, świeżo zwolnionego z niewoli rosyjskiej (swoją drogą ciekawe - co to za agent rosyjski, którego mocodawcy trzymają w więzieniu), zamordowało zbuntowane przeciw władzy królewskiej wojsko. Gosiewski był bowiem orędownikiem wzmocnienia władzy centralnej i popierał króla. Jak się skończyła XVII i XVIII wieczna "decentralizacja" i kto miał rację w tym sporze chyba nie trzeba przypominać.
Na koniec jedna refleksja. Nie jestem bynajmniej zwolennikiem ani wyborcą PiS-u, ale cholernie razi mnie to co wyprawiają nasze media, szczególnie Wybiórcza tworząc i podtrzymując histerię antypisowską. To nawet nie jest skandaliczne – to jest zwyczajnie głupie. Polacy mają swój rozum, mają też po latach komuny wyrobienie w wyłapywaniu propagandowych sztuczek w mediach. To właśnie przez takie potwarze, niesprawiedliwe ataki od pierwszych dni rządów PiS-u ludzie się zaimpregnowali. Teraz wyborcy PIS-u już w nic nie uwierzą – nawet jakby Wybiórcza do spółki z TVN-em i Polsatem przyłapała na gorącym uczynku Jarosława Kaczyńskiego na zoofilii, posłankę Szczypińską na nielegalnej aborcji a Ziobro na przyjmowaniu łapówki od jakiegoś biznesmena. Ludzie w to po prostu nie uwierzą. I dlatego PiS wygra wybory. Niestety.


Komentarze
Pokaż komentarze (10)