Panie Paliwoda - dwie kwestie.
Po pierwsze przykro mi, że nie umie Pan bronić swojego zdania. We wpisie "Hańba w Salonie" umieścił Pan mój wpis wśród "haniebnych" i "barbarzyńskich" komentarzy jednak pomimo wielokrotnych próśb z mojej strony nie odniósł się Pan w żadnym miejscu do moich dwóch argumentów. Przypomnę pokrótce: - liczba 170 tys. zabijanych (za swoją wiarę) corocznie na świecie chrześcijan jest wyssana z palca. Autorzy raportu w żadnym miejscu nie wyjaśniają skąd wzięli tę liczbę. Może Pan powiedzieć, tak konkretnie z dokładnością, powiedzmy, do 10 tysięcy, w których to krajach trwa holocaust chrześcijan? - dlaczego ksiądz Cisło mówi o krzyżowaniu chrześcijan w Sudanie podczas gdy nawet tak drobiazgowy raport milczy na ten temat? Jednym słowem, zacytował Pan niewiarygodne dane, i dawaj walczyć z wyimaginowanymi wrogami chrześcijaństwa. Ale, skoro Pan tak lubi... Tylko po co wmanewrował Pan w to moją skromną osobę?
Po drugie - co smutniejsze, widzę u Pana pewną konsekwencję w podawaniu wyssanych z palca informacji. Pisze Pan: "W Polsce 95 proc. podatków od osób fizycznych od lat pochodzi od ludzi najbiedniejszych." i dalej roztrząsa się Pan nad losem tej "najbardziej prześladowanej przez fiskalizm" grupy społecznej. Otóż pisze Pan nieprawdę. Nie wiem, gdzie wynalazł Pan te informacje, ale średnio rozgardnięty czytelnik po przeczytaniu takich bzdur podniesie ze zdziwieniem brwi. A ja jestem, Panie Paliwoda, takim właśnie średnio-rozgarniętym czytelnikiem, któremu na dodatek chce się poszukać u źródeł. Przed tygodniem znalazłem dla Pana w sieci treść raportu chrześcijańskiej organizacji, o którym Pan pisał ale nie czytał. Dzisiaj też znalazłem dla Pana dane źródłowe - publikację Ministerstwa Finansów, w której na stronie nr 14 znajdzie Pan odpowiednie informacje. http://www.mf.gov.pl/_files_/podatki/statystyki/za_2006/pit_za_2006.pdf
Otóż zacytowana przez Pana kwota 95 procent to nie jest wartość PIT płaconego przez osoby najbiedniejsze - tylko liczba podatników w pierwszej skali podatkowej (dokładnie 93,34%). Nie są to też najbiedniejsi Polacy - nie możemy chyba powiedzieć, że ponad 90 procent ludzi w Polsce cierpi biedę. Jeśli chce Pan wiedzieć (pewnie nie, bo zburzyłoby to Panu schemat myślenia: okradani biedni - okradający bogaci) to te niespełna 95 procent Polaków wpłaca do budżetu z tytułu PIT ok. 56 procent podatku. Resztę, czyli prawie połowę wpłacają pozostali podatnicy z drugiej i trzeciej skali podatkowej. 1 procent podatników z trzeciej skali płaci ponad 20 procent łącznych wpływów. Podsumowując, ma Pan duży problem Panie Paliwoda. Duży problem z liczbami.
Mój powyższy wpis Paweł Paliwoda wyciął przed kilkunastoma minutami ze swojego bloga. Nie dość, że wypisuje bzdury. Nie dość, że nawet nie próbuje poprawić tych bzdur. To jeszcze tchórzliwie wycina wpisy, zwracające uwagę innych czytelników na błędy... Jezu, i takie coś pisało w prasie?
PS. A jednak P. Paliwoda zmienił zacytowane przeze mnie zdanie na: "W Polsce 95 proc. podatków od osób fizycznych od lat pochodzi od ludzi najbiedniejszych i skromnych (dwie pierwsze grupy płatników)." Widzę postęp. Szkoda tylko, że nadal to zdanie jest błędne - napisałem mu przecież powyżej wyraźnie, że zgodnie z informacjami MF, 1 procent podatników z trzeciej skali płaci dwadzieścia procent łącznych wpływów. To ile to jest sto minus dwadzieścia? Nie, Pawełku, nie dziewięćdziesiąt pięć. Troszeczkę mniej, pójdź do dziadzi może ci powie... Przecież to jest komedia.
PS2. (18:39/11.11.07) Kurcze, ja naprawdę nie mam konfrontacyjnej natury. Ale jak ktoś mi wycina taki pojednawczy wpis, to ja naprawdę założę Paliwoda-Watch:
"No, naprawdę nie wiem, co mogło Pana tak zaboleć. To, że kwestionuję liczbę chrześcijan zabijanych, zdaniem Pana, za swoją wiarę każdego roku (300 tysięcy? dobrze pamiętam?), czy jakość raportu, który przeczytałem. Jeśli się nie domyślam to proszę o przywołanie cytatu, ale całego, a nie wyrwanego z kontekstu jak we wpisie „Hańba cośtamcośtam”.
Ja naprawdę nie mam nic do chrześcijan. Rodzice wychowali mnie po chrześcijańsku. Teraz chrześcijaninem pewnie nie jestem bo np. nie wierzę, że Jezus zmartwychwstał. Wierzę, że był oświecony, umarł na krzyżu, ale po prostu jakoś nie mogę uwierzyć, że zmartwychwstał. Czyli chyba jestem chrystusofilem ale nie chrześcijaniem, nie?
Nie wiem skąd Pan sobie ubzdurał, że wszyscy, cały świat, myśli o jednym - żeby Pana i Pana wiarę zniszczyć. To prawda, widzę takie tendencje, żeby zminimalizować znaczenie chrześcijaństwa w zachodniej Europie, ale niech Pan nie rozciąga tego na wszystkich krytyków Pańskich tekstów. To niemądre po prostu. I daje amunicję Pana (i Pana wiary) przeciwnikom.
A najśmieszniejsze jest to, że tak naprawdę w sumie nie mam tak odległych poglądów do Pana. Chyba. Uważam siebie za prawicowca., czyli tradycjonalistę, prawdziwego zwolennika wolności – wolności słowa, wolności gospodarowania zarobionymi przez siebie pieniędzmi, wolności rodziny. Pana niestety, po wpisach w salonie, uważam za katolickiego oszołoma i szkodnika idei prawicowej. Nikogo Pan nie przekona, większość zrazi. Co też Pan czyni."


Komentarze
Pokaż komentarze (9)