Według gazety pośrednikiem miał być szef CBA Paweł Wojtunik, któremu Sylwester Latkowski powiedział, że rząd był podsłuchiwany. Wojtunik podjął się pośrednictwa lecz szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz odmówił spotkania się z Redaktorem Naczelnym „Wprost”.
„Od ministra odpowiedzialnego za bezpieczeństwo państwa Latkowski chciał wiedzieć, czy wie o procederze nagrywania osób publicznych? Chciał wiedzieć, czy ktoś był tymi nagraniami szantażowany, jaką skalę może mieć to zjawisko, wreszcie kto mógł wspomniane rozmowy rejestrować i gdzie mogą być kopie nagrań? Chciał wiedzieć, jaką wiedzę o tej historii mają podległe Sienkiewiczowi służby. Dzwonił, pisał SMS-y z prośbą o pilny kontakt. Nie było reakcji. Postanowił dać Sienkiewiczowi jeszcze jeden sygnał, że sprawa ma wymiar bezprecedensowy. Sprawę, bez detali, opisała dzisiejsza "Gazeta Wyborcza”. W szczegółach wyglądała ona tak. W piątek 13 czerwca przed południem naczelny pojechał do szefa CBA Pawła Wojtunika, by on przekazał Sienkiewiczowi wiadomość i przekonał go do spotkania. Wojtunik, w obecności Latkowskiego, wykonał telefon z "bezpiecznej linii rządowej”. Przekonywał Sienkiewicza, że musi się z nim pilnie spotkać, ponieważ jest sprawa, która ma wymiar wagi państwowej. Po spotkaniu z naczelnym "Wprostu”, Wojtunik wsiadł do samochodu i pojechał do MSW, by rozmawiać z Sienkiewiczem twarzą w twarz. Bez efektów. Po tej rozmowie szef CBA przekazał Latkowskiemu wiadomość, że Sienkiewicz nie zamierza się spotykać. Ujawniamy to, ponieważ padają zarzuty, że "Wprost” nie dba o interes państwa i działa bez refleksji. Państwowego instynktu zabrakło komuś innego. Tym kimś jest, odpowiedzialny za bezpieczeństwo państwa, Bartłomiej Sienkiewicz.”


Komentarze
Pokaż komentarze (20)