Wszyscy dobrze znamy ten fragment, ale czy interpretacja tych słów jest na pewno tak jednoznaczna jak nam się wydaje? Co jest powinnością wobec Boga, a co powinnością wobec Cesarza czyli państwa i wspólnoty społecznej którą ono reprezentuje. Spójrzmy w jakiej sytuacji padają te słowa, zostały przecież wypowiedziane w odpowiedzi na pytanie odnośnie powinności wobec struktur państwowych (płacenie podatków). Odpowiedź nie jest tak prosta jak zwykło się ją przyjmować. Na pewno nie jest wskazaniem rozdzielności życia duchowego od życia społecznego. Częścią państwowości (wspólnoty społecznej) jest branie czynnego udziału we wszystkich przejawach życia tej wspólnoty. Istotnym przejawem tegoż życia jest polityka, ugrupowania partyjne, ścieranie się poglądów i ich publiczne wyrażanie. Czynne branie udziału w wyborach jest wręcz oczywistą powinnością o której aż wstyd wciąż przypominać. Prawidłowe wywiązywanie się z tego obowiązku z kolei nie jest możliwe bez zajmowania określonego stanowiska i prezentowania takich albo innych poglądów. Jednocześnie zarówno wolność słowa jaki i nakaz czynnego udziału w życiu wspólnoty uprawnia nas, a wręcz obliguje, do wyrażania swojego sposobu postrzegania problemów dotykających nasz naród. Tylko w ten sposób, poprzez osobiste utożsamianie się jako istotna część PAŃSTWA POLSKIEGO możliwe jest dokonywanie wyboru najlepszej w naszej ocenie drogi jego rozwoju.
W dniu dzisiejszym zapoznałem się z artykułem opisującym zaangażowanie księży w życie polityczne. Wynika z niego że księża nie mają prawa do brania udziału w życiu naszego kraju. Jak w takim razie możliwe jest wypełnianie nakazu Jezusa Chrystusa. Czy ustawowa rozdzielność państwa od kościoła zwalnia ich od obowiązku czynnego uczestniczenia w życiu wspólnoty którą jest NARÓD POLSKI? Czy to iż sprawują określoną i dość specyficzną funkcję w naszym społeczeństwie pozbawia ich praw obywatelskich (wolność poglądów, wolność słowa)? Czy bycie księdzem zabrania im wypowiadania swojej opinii o tym który kandydat na prezydenta jest lepszym wyborem, a który gorszym?
Kościół wypowiedział się jednoznacznie na temat in vitro. Czy w tej sytuacji księża mają prawo do wyrażania swojej opinii na temat poglądów kandydatów, ich działań i wypowiedzi w odniesieniu do nauki kościoła?
Jak długo pod pozorem rozdzielności kościoła od państwa będziemy kneblować usta tej jakże istotnej części naszego społeczeństwa? Jak długo jeszcze będziemy zabraniać im wykonywać TEN NAKAZ ich wiary?


Komentarze
Pokaż komentarze (2)