pwilkin pwilkin
39
BLOG

Aborcyjne brednie

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 6

    Mam dość.

    Ile można czytać przerzucanie się rzekomymi racjami moralnymi, cytowanie Jana Pawła II, grzmienie z wysokości o wyrodnych matkach - morderczyniach swoich dzieci i o zbrodniarzach - lekarzach, którzy zabijają nienarodzone życie?

    Nie chodzi o to, że uważam aborcję za nieistotny problem. Co to, to nie. Prowadziliśmy nawet swojego czasu z Arturem Nicponiem dość pokaźnych rozmiarów dyskusję na temat dopuszczalności aborcji i mam nadzieję, że kiedyś ją dokończymy. Dlatego też nie chciałem w Salonie zabierać głosu na ten temat i dlatego też nie będę niczego pisał o moralnej warstwie aborcji jako takiej.

    Niedobrze mi się po prostu robi, jak widzę polityków, po raz kolejny promujących rozwiązania negatywne. Zabronić, ukarać, penalizować, potępić - i świat będzie lepszy. Ciekawe niby w jaki sposób. Zmniejszy się liczba samotnych matek z dziećmi? Poprawi się kobietom, które w dramatycznie trudnej sytuacji życiowej częstokroć w chwili słabości decydują się na podziemną aborcję? Nie. Jedyne, co te kobiety dostaną 'w prezencie', to potępienie ze strony społeczeństwa i wyzywanie od 'wyrodnych matek', ewentualnie - jeżeli zdecydują się urodzić dziecko i nie poddadzą się - wymowne milczenie, sugerujące, że "przecież to właśnie był jej obowiązek".

    Szlag mnie ostatnio trafił, jak wszedłem na stronę pewnej organizacji pro-life (będzie link, a i owszem, niech każdy sobie się przekona na własnej skórze). Jako, że na organizację można przeznaczyć 1% z podatków, a dodatkowo istnieją możliwości wpłaty "na cele statutowe", zainteresowało mnie, jaką to działalność prowadzi stowarzyszenie. Wszedłem do sekcji "Działalność" i... osłupiałem.

    95% opisu działalności stanowi opis działań propagandowych. Pisemka, ulotki, czasopisma, konferencje - wszystko to najwyraźniej stanowi fundamentalną część działalności stowarzyszenia. Na koniec znajduje się jedno zdanie na temat pomocy materialnej dla potrzebujących matek, do tego napisane z błędem ortograficznym (sic!).

    Otóż chcę wszelkiego rodzaju "działaczy" tego typu poinformować: od rozprowadzania pisemek na temat np. "Giganci obrony życia" nie ubędzie samotnych matek z dziećmi, nie ubędzie matek w rodzinach wielorodzinnych, które często nie mają żadnych szans na jakiekolwiek metody planowania rodziny, naturalną bądź nie, bo mąż - głowa rodziny uważa, że "usługi" żony w łóżku to jego prerogatyw jako męża właśnie. Nie ubędzie zgwałconych 16-latek zachodzących w ciąże, które często słyszą jeszcze pogardliwe "pewnie sama im dała i teraz ściemnia". Nie ubędzie wreszcie, co chyba najważniejsze, kobiet, które w obliczu dramatycznej sytuacji decydują się zadzwonić na jeden z licznych w gazetach numerów spod znaku "ginekologia, pełen zakres, dyskretnie". 

    Takim osobom może pomóc aktywna walka z patologiami w rodzinach, pomoc rodzinom wielodzietnym, zakładanie poradni psychologicznych dla kobiet rozważających aborcję, nagłaśnianie problemu kobiet, które mężowie zmuszają do współżycia mimo posiadania pięciorga dzieci i braku środków na utrzymanie kolejnego. Ale jasne, łatwiej jest podpisywać apele o zaostrzenie ustawy antyaborcyjnej. Łatwiej jest wydawać pisemka z wielkimi hasłami. Dzięki temu czujemy się lepsi. No i zmieniamy świat, na lepsze oczywiście. Wyjść na ulicę, pomóc ludziom? Po co się męczyć...

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka