pwilkin pwilkin
40
BLOG

O lustracji, z głębi duszy

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 5

    Tym razem będzie trochę wbrew naturze tego bloga. Nie będzie to wpis analityczny, zdystansowany, chłodny. Będzie to wpis emocjonalny, bo po prostu nie mogę wytrzymać tego, co się dzieje w Salonie ostatnimi dniami.

    Zacznijmy od początku. Tak, jestem zwolennikiem lustracji. Lustracji globalnej, absolutnej i otwartej, czyli mniej więcej to, co znalazło się w poście Igora Janke, modulo cenzura obyczajowa, czyli wycięcie z akt SB wszystkich informacji intymnych. Nie, nie uważam, żeby to było awykonalne. Przecież mamy w kraju masę absolwentów wydziałów historycznych, a poza tym do takiej pracy selekcyjnej nie potrzeba nawet historyków. Nie wierzę, żeby coś takiego przy odpowiednich funduszach zajęło więcej niż pół roku pracy. Chyba, że pewnym politycznym środowiskom będzie zależeć, żeby właśnie taki mit podtrzymywać - że globalnej lustracji nie da się wykonać, bo jest za kosztowna i zbyt długotrwała. Dlatego robimy lustrację selektywną.

     Ano właśnie. Lustracja selektywna, z oświadczeniami. Idiotyzm totalny. Przeczytałem niedawno z przerażeniem wpis niejakiego Mieczysława Nowackiego, wedle którego globalna lustracja to za mało. Bo nikogo nie piętnuje, bo nikogo nie potępia, bo nikomu nie stawia etykietki "kapuś".

    W takim momencie mam naprawdę momenty, kiedy dochodzą do mnie racje Kuronia, Milewskiej czy tak znienawidzonego przez ogół Salonu Michnika. Ludzi, którzy mówią - wywalmy te wszystkie teczki w cholerę i więcej do nich nie wracajmy. Żeby nie było - nie wierzę w to, tak samo jak nie wierzę w to, że zakopanie trujących chemikaliów 100 metrów pod ziemią jest alternatywą dla ich utylizacji. Ale rozumiem. Rozumiem dlatego, że w takich momentach nachodzi mnie wątpliwość - czy niektórym tu autentycznie chodzi o prawdę, czy też chodzi o inkwizycję. O polowanie na czarownice i płonące stosy.

    Nikt przecież nie zabrania historykom z IPNu dalej badać akt bezpieki. Co więcej, przy otwartej lustracji takie badania będzie mógł zrobić każdy. To, czego zabraknie, to instytucjonalnego potwierdzenia, że ktoś był kanalią. Potwierdzenia, jakiego domaga się szary lud, który wtedy będzie mógł poczuć, że jest od kogoś lepszy. To oczywiście w żaden sposób nie poprawi ich sytuacji, nie spowoduje, że będą szczęśliwsi, będą mieli więcej pieniędzy czy więcej rodzinnego szczęścia. Będzie to typowe szczęście "na Polaka", szczęście nieszczęściem innych.

    Dlatego obecny sprzeciw przeciwko ustawie lustracyjnej, przeciwko obowiązku podpisywania oświadczeń, ma moje mocne emocjonalne poparcie. Podkreślam - emocjonalne, niekoniecznie racjonalne. Racjonalnie mogę uznawać rację przeciwników, którzy uważają, że za protestami mogą kryć się kanalie, w których żywotnym interesie jest nieujawnianie ich przeszłości. Tylko, że to nie zmniejsza mojego czysto emocjonalnego sprzeciwu wobec perfidii obecnej ustawy. Nie zgadzam się, żeby państwo wystawiało komukolwiek laurki moralności bądź piętnowało za jej brak. Zwłaszcza nie takie państwo, którego jednym wicepremierem jest przestępca a drugim cyniczny łajdak, który za chrześcijańskimi wartościami bezczelnie ukrywa własne dążenie do władzy po trupach.

    Niech opinie o czyjejś moralności bądź jej braku wyrabiają sobie sami na podstawie akt IPNu obywatele. Jeżeli są za to zbyt leniwi i chcą dostać karteczkę "winny/niewinny" na tacy, to tym samym dowodzą, że żadna prawda ich nie interesuje. Bo prawda wymaga poświęceń, wymaga trudów w dochodzeniu do niej. Pogarda, nienawiść - to nie kosztuje nic. Dlatego przychodzi łatwiej. Ale jako człowiek wierzący przede wszystkim w przykazanie miłości nie mogę takiego stanu rzeczy zaakceptować. Nie mogę zaakceptować stwierdzenia, że owa nienawiść i pogarda to i tak "lepiej niż nic". Największe zło tego świata powstaje nie z zaniechania, ale z wypaczenia dobrych i szlachetnych idei.

    Na to zwyczajnie zgodzić się nie mogę. 

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Polityka