pwilkin pwilkin
35
BLOG

O żolnierzach Prawdy

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 19

    Ten post nie będzie wyważony, bo wyważonych wypowiedzi na ten temat nie da się napisać. Ten post będzie emocjonalny, bo dotyczy moich wrażeń dotyczących bytności w Salonie, w który angażuję się osobiście, w przeciwieństwie do polityki. Ten post nie będzie kulturalny, bo kulturalne wypowiedzi nie mają szans się w tej kwestii do nikogo przebić.

    Ten post będzie o żołnierzach Prawdy.

    Ostatnimi czasy przetoczyła się przez Salon żarliwa dyskusja dotycząca Salonowego regulaminu postępowania. Oprotestowana rzecz jasna przez ogromną rzeszę komentatorów i blogerów, zasłaniających się wolnością słowa, zarzucających Igorowi Janke cenzorskie zapędy.

    Gówno prawda. To nie o żadną wolność słowa chodzi. Po prostu przeszło połowa Salonu, gdyby przyjęto tego typu kodeks, musiałaby zamilknąć. I dotyczy to w ponad 90% tej hołoty, która wzniosłymi prawicowymi hasłami, Prawdą, Bogiem, Ojczyzną wyciera sobie brudną mordę. Dotyczy to, że pożyczę od Ziemkiewicza sformułowanie, internetowych mend, których jedynym "argumentem" jest zwyzywanie dyskutanta od bolszewików, czerwonych, różowych, zdrajców, agentów. Bo się poczują lepiej, bo oni walczą w obronie Prawdy i chronią ją przed bolszewicką hołotą.

    Tu żadnej bolszewickiej hołoty nie ma. Hołotą jesteście wy. To wy jesteście powodem, dla której masa porządnych blogerów nie pojawia się na Salonie, powodem tego, że nawet tak opanowanemu człowiekowi, jak red. Leski puściły nerwy. Bo żaden normalny człowiek nie ma ochoty przekopywać się przez stos błota, chamstwa i inwektyw żeby odpisać merytorycznie na jeden post. Owszem, jeżeli ktoś wyrobi sobie wystarczająco grubą skórę, to można sobie to wszystko ignorować i pisać swoje. Ale czasem człowiek wpada zmęczony na Salon i chciałby sobie po prostu podyskutować. Normalnie, bez przeklikiwania się przez stosy bełkotliwych i idiotycznych postów sugerujących komuś, że tęskni za czasami Prezia, że kocha SLD i LiD, że chciałby powrotu PRLu, że pewnie nachapał się za "złodziejskiej prywatyzacji" tudzież ma swój interes w czymś tam.

     Kiedykolwiek ktoś próbuje przeciw temu protestować, natychmiast jest sprowadzany na ziemię. W bardziej kulturalny sposób uczynił to nawet dziś sam Igor Janke, co przyznaję, przelało szalę mojej goryczy. Nie wolno protestować, bo od razu jesteś cenzor. Bo od razu chciałbyś michnikowszczyzny. Bo od razu chciałbyś cenzury, jedynie słusznych myśli, rodem z GW.

    Mam dość takiego pieprzenia. Nikt tu nie chce żadnego monopolu myśli, nikt tu nie chce żadnej cenzury. Jedyne, czego ludzie chca to to, żeby myśli były wyrażane w sposób adekwatny dla Salonu, a nie podmiejskiego-baru mordowni, gdzie siedzi banda meneli przerzucająca się łaciną. Nikt przecież nie zabrania pisać krytycznie o poprzednich władzach, nikt nie zabrania krytykować reform '89, Okrągłego Stołu, planu Balcerowicza, nikt nie zabrania ganić braku lustracji czy dekomunizacji. Miło by tylko było, gdyby na poparcie tych tez szły jakieś argumenty, gdyby osobie wyrażającej przeciwne zdanie nie obrywało się od razu od zdrajców, komuchów, różowych, obrońców Prezia i parę jeszcze innych takich.

    Zdaję sobie sprawę z tego, że jest to głos wołającego na puszczy. Salon stał się schronieniem dla "ciemnego ludu", który w ogromnej większości nie ma niczego do powiedzenia, ale czuje się nobilitowany tym, że w towarzystwie znamienitych kolegów blogerów może sobie ponajeżdżać na "czerwonych". Stał się schronieniem dla frustratów, którzy po obejrzeniu "Nocnej zmiany" czy "Plusów dodatnich, plusów ujemnych" odkryli nagle, skąd wzięło się całe zło w naszym kraju. I, w imię Prawdy oczywiście, ze złem tym walczą. Skąd wiedzą, że to zło? No przecież to oczywiste, a jak nie oczywiste, znaczy, żeś kretyn albo zdrajca...

    Szkoda, naprawdę szkoda. Na początku istnienia Salonu było to miejsce, gdzie z grupą sensownych osób o bardzo różnych poglądach politycznych można było prowadzić ciekawe dyskusje. Teraz zrobił się tu Onet. Liczy się nie ten, kto ciekawiej pisze, tylko ten, kto głośniej krzyczy i ma większą rzeszę wielbicieli. I dyskusja w sprawie regulaminu Salonu pokazała jasno - hołota wygrała. Oczywiście w imię wolności słowa i w imię nieblokowania Prawdy.

    Osobiście liczę na to, że wreszcie admin wprowadzi "ignore listę", będę mógł wrzucić te kilkadziesiąt mend do killfile'a i w spokoju czytać wypowiedzi normalnych ludzi, których jeszcze tutaj nie brakuje. Tylko jak długo? 

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (19)

Inne tematy w dziale Polityka