pwilkin pwilkin
50
BLOG

Przecieki, wycieki, ścieki

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 4

    No i doczekaliśmy się. Długo nie musieliśmy czekać. IAR i Rzeczpospolita dostały informacje o paru nazwiskach z osławionej już "listy Kurtyki". Rzecznik IPNu oczywiście wszystkiemu zaprzecza i twierdzi, że są to wyłącznie "spekulacje dziennikarskie". Oczywiście o jakimkolwiek śledztwie dotyczącym wycieku bądź co bądź utajnionych materiałów nie może być zatem mowy. Innymi słowy - wszystko według starego schematu.

    Wszystko to oczywiście w ramach kampanii informującej społeczeństwo o agentach. Zgodnie z powtarzaną w kółko tę samą mantrą - społeczeństwo ma prawo wiedzieć. Owszem, ma prawo. Ma prawo wiedzieć, co znajduje się w teczkach, a nie, co akurat "życzliwe anonimowe źródła" podrzucą znajomym redaktorom "Rzepy", "Gazety Polskiej" czy innego, życzliwie nastawionego do rządu medium.

    Oczywiście do tego trwa jeszcze akcja propagandowa "Trybunał". Jarosław Kaczyński już oczywiście musiał wystąpić w mediach i oskarżyć TK o to, że owej listy nie możemy poznać. Panie premierze - takie bajeczki to pan może opowiadać swoim gorliwym wyznawcom. Przecież gdyby wam naprawdę zależało na upublicznieniu tej listy, to dawno już byście to zrobili. Wiadomo było, kiedy TK ogłosi wyrok, wiadomo było prawdopodobnie, jaki on będzie, można było tę listę, niech nawet nieco niekompletną opublikować w przeddzień. To by dopiero było zgodne faktycznie, a nie deklaratywnie z postulatem otwartej lustracji.

    Zresztą argument z TK jest idiotyczny biorąc pod uwagę, że szeroką ustawę lustracyjną popiera PO, a koalicja razem z PO ma większość konstytucyjną - może zatem przepchnąć lustrację, choćby w Trybunale siedział i sam Putin. Ale znowuż - to by pozbawiło władzę "młota na przeciwników", czyli możliwości selektywnego dobierania teczek i zabawę w "wiemy, ale nie powiemy". Dlatego trzeba pogodzić dwa cele - z jednej strony przekonywać swoich zwolenników, że "my próbujemy, tylko układ nam nie daje", a z drugiej strony wstrzymywać faktyczną lustrację jak długo tylko się da, bo dostarcza ona bezdennego wprost źródła politycznych haków na przeciwników.

    I tylko ja, szary obywatel czuję się jak w ścieku, w którym nie dość, że śmierdzi, to jeszcze nadzorujący kanalizację, zamiast otworzyć główny otwór na oścież i wypuścić wreszcie brudy, dolewa do ścieku coraz to nowe nieczystości. Nie zamierzam zatem zachowywać się niczym adoratorzy nagiego cesarza - powiem wprost - panowie, tutaj śmierdzi. I skończcie z tym wreszcie, bo śmierdzi coraz mocniej. 

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka