pwilkin pwilkin
61
BLOG

O patriotyźmie słów parę

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 12

    Większość czytelników Salonu zdążyła się już prawdopodobnie zapoznać z szeroko komentowanym tekstem p. Żuradzkiego w Gazecie Wyborczej. Tekst został, z mojego punktu widzenia całkiem słusznie, skrytykowany dość jednogłośnie. Mam jednak wrażenie, że pewien aspekt całej sprawy pominięto - a jest to aspekt bardzo istotny, bo jest, moim zdaniem, źródłem zarówno atrakcyjności, jak i niezwykłego zagrożenia stojącego za ideami lewicowymi.

    Lewicowy (powiedziałbym nawet: komunistyczny) mit wyrasta bowiem na bardzo atrakcyjnej utopii. Wedle wszelkich wizji w rodzaju przytoczonego tu parokrotnie "Imagine" Lennona, winne całego zła na świecie jest skupienie się człowieka na tym wszystkim, co go ogranicza i co nim kieruje. Winna jest tradycyjna kultura ze swoim zamiłowaniem do symboliki, winna jest religia, która wedle tej koncepcji odsuwa człowieka od działania na rzecz innych na Ziemi w imię obiecanej nagrody w zaświatach. Gdyby znieść to wszystko, świat byłby idealny - przecież nie byłoby źródła konfliktów, nie byłoby przyczyny podziałów - zatem nie byłoby wojen i innych nieszczęść na świecie, prawda?

    Nie, nieprawda. Stawiając takie tezy, myśliciele lewicowi odwracają skutek i przyczynę. Zjawiska takie jak patriotyzm, przywiązanie do martyrologii czy z drugiej strony własność prywatna nie są bynajmniej elementem zwrotu człowieka do natury i jego "zezwierzęcenia". Wręcz przeciwnie, są one tym właśnie, co człowieka od zwierzęcia odróżnia. Żuradzki porównuje patriotyzm do lojalności zwierząt w stadzie, traktując owo porównanie jako coś negatywnego. Tylko, że zwierzęta nieprzypadkowo organizują się w stada - jest to wynikiem długich lat ewolucji, które pokazały, że w ten sposób cała zbiorowość ma większe szanse na przetrwanie. Człowieka odróżnia od zwierząt właśnie to, że umiał ową zdobycz ewolucyjną przetworzyć racjonalnie i wznieść na wyższy poziom. Niewykluczone zresztą, że kiedyś w wyniku rozwoju społeczeństwa ludzie odrzucą patriotyzm lokalny i zatriumfuje patriotyzm globalny, ale musi być to zjawisko wymuszone okolicznościami zewnętrznymi, a nie wynik arbitralnych ustaleń jakiejś grupy myślicieli.

    Problemem Żuradzkiego i wielu jego podobnych myślicieli jest to, że traktują względy pragmatyczne, z jakich wynika patriotyzm, jako coś negatywnego. Owym względom pragmatycznym przeciwstawiają szeroko pojęte wyższe racje moralne, co nadaje ich poglądom atrakcyjności i dostarcza im wygodną pozycję szlachetnych idealistów (w przeciwieństwie do tej rzeszy brudnych pragmatyków). Jest to podejście absurdalne i fałszywe, bo patriotyzm nie jest celem samym w sobie, nie jest dobrem niezależnym uwarunkowanym pragmatycznie, jak chcieliby to krytycy. Jest pragmatycznym środkiem do wyższych celów moralnych. Takim samym, jakim dla komunistów była np. rewolucja proletariatu. Wszelkie środki prowadzące do celu muszą być siłą rzeczy pragmatyczne. Miarą pragmatyzmu jest jednak to, jak skutecznie owe środki do tego celu prowadzą. Patriotyzm jako narzędzie eliminacji typowo ludzkiego egoizmu sprawdza się całkiem nieźle. Nieprzypadkowo jest on ograniczony do skali narodowej - opiera się on bowiem na czysto psychologicznym mechaniźmie poczucia wspólnoty, nie może zatem łączyć ze sobą ludzi posługujących się np. różnym językiem i żyjących w różnym kręgu kulturowym, byłby bowiem nieskuteczny w swoim podstawowym celu - właśnie owym przełamywaniu egoizmu. 

    Zamiast więc (nierzetelnie, jak wspomniałem powyżej) porównywać szczytne idee z pragmatycznymi celami, p. Żuradzki powinien był się skoncentrować na przedstawieniu jakiejś innej koncepcji pragmatycznej - czyli porównać środki prowadzące do celu. Tego jednak nie uczynił i jest to ogólnie bolączka myśli lewicowej - poprzednie pomysły pragmatyczne na przeforsowanie ideałów owej filozofii zakończyły się bowiem kompromitacją, a nowych jak na razie za bardzo nie ma. Zamiast tego próbuje się przeforsować utopijny ideał jako alternatywę dla realiów obecnego świata, przyjmując po drodze, że ze środkami "jakoś to będzie". Myśl konserwatywna ma po swojej stronie tysiącletnie doświadczenia cywilizacji, w których wypracowano niedoskonałe wprawdzie, ale jak na razie optymalne sposoby radzenia sobie z ludzkimi słabościami w celu przeforsowania pewnych norm moralnych. Być może istnieją lepsze sposoby radzenia sobie z owymi słabościami, ale analizy tych sposobów należy dokonywać właśnie na poziomie pragmatycznym, na poziomie tego, co się da zrobić, a nie tego, co się chce zrobić. Inaczej, stosując informatyczną analogię, filozofowie tacy jak p. Żuradzki pozostaną w sytuacji człowieka, który chce sprzedawać alternatywny dla MS Windows system operacyjny, mając tylko obrazek prezentujący wygląd przyszłego systemu i opis jego (dodajmy, wspaniałych i zapierających dech w piersiach) możliwości. I mówiącego "jeszcze tego systemu nie napisaliśmy, ale jak go kupicie, to weźmiemy się poważnie do roboty". Kupilibyście coś takiego? Bo ja niespecjalnie.    

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (12)

Inne tematy w dziale Polityka