Czytam Salon, czytam i oczom nie wierzę. Niektórym kalendarz najwyraźniej zatrzymał się na dacie 19 XI. Wciąż żyją realiami kampanii wyborczej. No bo jak inaczej interpretować te wszystkie wpisy o tym, jak to oni Platformie pokażą, że szkoda, że PiS nie ma większości do podtrzymywania weta, jak tłumaczyć te wypowiedzi, wedle których to, że PiS będzie szantażował PO wetem prezydenta i w ten sposób wepchnie je w ramiona LiDu (co nie udało się przy urnie wyborczej), to dobrze?
Przypominam, że kampania się skończyła. Wyborcy zadecydowali i teraz trzeba pracować dla tego kraju. PiS został odsunięty do władzy i przechodzi do opozycji - ale to nie znaczy, że ma prowadzić teraz czteroletnią kampanię wyborczą, jeszcze z wykorzystaniem urzędu prezydenta, co jest naruszaniem konstytucyjnej roli tegoż. W kampanii wyborczej strategia pt. "wszystko, żeby zaszkodzić Platformie", jest powiedzmy mało odpowiedzialna, ale zrozumiała. Taka sama strategia w momencie, w którym owa Platforma otrzymała od wyborców mandat do rządzenia państwem, jest zwykłym szkodnictwem.
Pewnie ktoś mi teraz wyciągnie głosowanie nad becikowym i powie, że PO też nie jest bez winy. Ano nie jest, nad czym ubolewam. Ale to był jednorazowy incydent, jedno głosowanie. Jeśli PiS będzie Platformie wbijał takie szpile, jak ta z becikowym - trudno, przeboleję. Ich prawo kaduka. Ale jeżeli doprowadzą do paraliżu państwa, jeśli prezydent Kaczyński będzie maszynką do wetowania, która będzie służyła wyłącznie obstrukcji i podnoszenia progu poparcia dla ustaw do 60%, to ostrzegam - w następnych wyborach znów będę głosował anty-PiS. Jak nie na Platformę, to nawet na LiD. I sądzę, że nie tylko ja.
Bo Polska to nie jest boisko, na którym wygrywać mają "nasi". Polska to nasz wspólny dom. I zachowania rozwydrzonego dzieciaka, który demoluje ten wspólny dom, bo nie dostał zabawek, tolerować nie będę.


Komentarze
Pokaż komentarze (37)