pwilkin pwilkin
61
BLOG

Co kupuje ciemny lud?

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 17

Napisałem u tym pokrótce u Gniewomira, ale że sprawa wymaga szerszego rozumienia, to rozwinę. Spróbuję mianowicie wyjaśnić tutaj bardzo krótko, dlaczego moim zdaniem PO wygrało te wybory.

Pierwsza sprawa - wybór merytorycznego programu. Zarzuty kierowane wobec Platformy tutaj na Salonie są takie, że przecież PO nie ma zadnego programu dla młodych ludzi. Otóż zauważmy, że PiS też takiego programu nie ma. Co więcej, PiS nie ma w ogóle żadnego programu, o czym już zresztą wcześniej pisałem. Nie istnieje dokument taki, jak "Program Prawa i Sprawiedliwości na wybory 2007". Można i należy to oczywiście krytykować, ale znaczenie tego faktu dla wyniku wyborów jest znikome.

Dlaczego? Bo 99% wyborców w ogóle nie kieruje się programem. Nie jest to zresztą nic dziwnego, mało kto ma czas na przeczytanie zazwyczaj ok. 200-stronicowego dokumentu, z którego, jeśli nie jest alfą i omegą z 5 doktoratami, z reguły nic nie zrozumie. Tzn. zrozumie koncepcję, ale nie będzie w stanie ocenić, na ile jest ona słuszna, a na ile nie.

Dlatego ludzie działają za pomocą innej, że użyję brzydkiego słowa z bliskiej mi dziedziny, heurystyki. Skupiają się oni mianowicie na przekazie danej partii i wypływającym z niego ogólnym deklarowanym kierunku rządzenia. I mnożą to przez swoją wiarę w to, że dana partia jest w stanie ów kierunek realizować. Często wychwytują hasła, które ogólnej ocenie partii dokonywanej na forum publicystycznym umykają, a które akurat dla tych ludzi bywają ważne.

No i tutaj kwestia odpowiedzi na pytanie, dlaczego wygrała Platforma. Złożyły się na to dwa kroki. Po pierwsze, PiS swoimi działaniami pokazał, że nie idzie w kierunku atrakcyjnym dla młodych ludzi. Że swoimi działaniami chce raczej zapewnić poczucie bezpieczeństwa i sprawiedliwości ludziom starszym, natomiast młodym nie ma nic do zaoferowania i nic dla nich nie robi. Platforma miała tutaj więcej do zaoferowania, ale aż do ostatniego tygodnia kampanii nie miała drugiego czynnika - czyli wiary w skuteczność.

Wiara w skuteczność to oczywiście czynnik mało wymierny i subiektywny. W sytuacji kampanii wyborczej z reguły kształtuje się ona na zasadzie "walki kogutów" - bezpośredniej rywalizacji polityków, w której zwycięzca zyskuje właśnie ową wiarę publiki w jego zdolność do skutecznego rządzenia. W ostatnim tygodniu kampanii Polacy zobaczyli skutecznego i pełnego energii Tuska oraz zmęczonego i nieprzygotowanego do debaty (a nieprzygotowanie jest błędem u polityka szczególnie mocno piętnowanym, bo najbardziej przekłada się w ludzkiej percepcji na jakość rządzenia) Kaczyńskiego. To wszystko musiało podbudować wiarę zwolenników PO w sukces nie tylko wyborczy, ale i powyborczy Tuska oraz podważyć ową wiarę u niektórych zwolenników PiSu.

Dlatego też wszystkie bez wyjątku posty zwolenników PiSu, jakie widziałem tutaj na Salonie mające zdyskredytować zwycięstwo Tuska, są bezsensowne (z argumentacyjnego i perswazyjnego punktu widzenia). Oparte są zawsze bowiem na tym samym założeniu - zagłosowaliście na kogoś, kto nie ma szans na skuteczne przeprowadzenie reform dla was atrakcyjnych. To założenie jest jednak oparte na podobnym statusie wiary, co jest siła rzeczy absurdalne - gdyby owi ludzie nie uwierzyli w siłę Tuska, to nie zagłosowaliby na PO. Jest ono też oparte na bardziej niebezpiecznym założeniu, które nazwałbym politycznym fanatyzmem - że owa wiara jest jakimś czynnikiem danym obiektywnie, który musi być dla każdego taki sam. Tymczasem jest ona wybitnie subiektywna i co więcej, nie daje się wartościować na lepszą i gorszą. Po prostu różne rzeczy różnych ludzi przekonują o sile danego polityka. W przypadku Jarosława Kaczyńskiego była to np. jego sprawność w grach politycznych, zdecydowanie i bezkompromisowość, w przypadku Tuska - zaprezentowana energia, konsekwentne dążenie do celu, nastawienie pozytywne i sprawność w debatach.

I błagam, skończcie już te teksty o głupiej, zmanipulowanej młodzieży. Zauważcie, że przez uprzejmość nikt nie pisze o "głupich, zmanipulowanych starych zgredach". W jednym i w drugim przypadku jest to po prostu nieprawda. Albo raczej - prawda w tym samym stopniu. Nie ma grup mniej i bardziej odpornych na manipulację, a jeśli już są - to podział ten na pewno nie przebiega po partyjnych sympatiach. Każda grupa jest podatna po prostu na inny typ perswazji. Platforma była ze swoją lepsza i tyle. A do każdego argumentu, dlaczego to niby młodzież jest bardziej podatna na manipulację polityczną, jestem w stanie przedstawić lustrzany kontrargument dla grupy "starszych i ustatkowanych wyborców małomiasteczkowych". Nie wierzycie? To spróbujcie.

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (17)

Inne tematy w dziale Polityka