pwilkin pwilkin
235
BLOG

Paliwoda i wykształciuchy

pwilkin pwilkin Polityka Obserwuj notkę 6

    Przeczytałem tekst p. Paliwody zamieszczony tutaj w Salonie pt. "Trzy gatunki wykształciucha" oraz wyjaśnienia autora dokonane w późniejszym wpisie. Ciężko byłoby mi pisać, o czym właściwie się w tym tekście nie zgadzam (zakładając, że miałbym potraktować ten tekst jako wyrażenie pewnych poglądów filozoficznych autora), bo praktycznie nie zgadzam się z całym tekstem - poczynając od głównej klasyfikacji, przez sposób rozumowania i metodologię, aż po filozoficzny światopogląd autora. Kilka jednak kwestii zostało moim zdaniem przezeń potraktowanych tak zdawkowo i jednocześnie - moim zdaniem - nieporządnie, że wymagają rozpatrzenia. Zajmę się nimi więc po kolei.

    Po pierwsze, problem absolutyzmu moralnego. Autor zdaje się nie zauważać, że u podstaw całego sporu o ugruntowanie etyczne zasad prawa leżą nie kwestie ontologiczne czy etyczne (chociaż to też, ale nie ten aspekt autor zdaje się krytykować), tylko kwestie epistemologiczne. Podane przez autora przykłady są celowo przejaskrawione, aby pokazać przypadki skrajne, w których nasza sytuacja poznawcza wydaje się być jednoznaczna. Jednak to nie te przypadki są, o czym doskonale pewnie autorowi wiadomo, przedmiotem największych kontrowersji. Problemem nie jest tutaj zaprzeczanie pewnym normom moralnym, problemem jest ustalenie, czy człowiek jako taki posiada w ogóle możliwość dojścia do wiedzy obiektywnej. Jako osoba deklarująca przywiązanie do wartości chrześcijańskich p. Paliwoda powinien wiedzieć, że odpowiedź na to pytanie jest negatywna - stan pełnej wiedzy o świecie posiada tylko Bóg, próby przypisania sobie takiego stanu wiedzy przez ludzi są przejawem pychy. Nie potrzeba tutaj jednak odwołań teologicznych, wystarczy chociażby przeanalizować historię Kościoła Katolickiego, aby dojść do wniosku, że w ramach tego samego systemu etycznego zdarzają się konflikty co do tego, które zachowanie w danej sytuacji jest zachowaniem dobrym, a które zachowaniem złym.

    Po drugie, autor dopuszcza się nieuzasadnionej generalizacji, utożsamiając określone sympatie światopoglądowe z pewnym szczególnym zbiorem motywacji, określanym przez autora jako "nietzscheański". Brak zresztą jakiejkolwiek jakościowej analizy, mającej uzasadnić owo przejście. Wydaje się, że autor popełnia tutaj błąd petitio principii - zakładając z góry, że ideologie lewicowe są niemoralne, autor przypisuje osobom wyznającym takie poglądy negatywne motywacje, aby dojść do wniosku, iż osoby te kierują się niemoralnymi motywacjami. Zarzucając myślicielom lewicowym próby wniknięcia w społeczną świadomość i określania się jako "arbitrzy moralności", autor sam wpada w dokładnie tę samą pułapkę - walczy mianowicie ze słomianą kukłą, ze stworzonym przez samego siebie wirtualnym obrazem lewicowo-liberalnego wroga, zamiast spróbować dokonać racjonalnej analizy owych poglądów i wyłuskać z nich owo sedno, które zdaniem autora prowadzi do negatywnych konsekwencji. Nie sposób jest bowiem obronić tezy, że to określona ideologia promowana na uniwersytetach powoduje rzekome poczucie wyższości absolwentów owych uniwersytetów nad resztą społeczeństwa, jeżeli nie przedstawia się jakichkolwiek konkretnych składników owej ideologii, mających uwiarygadniać taką tezę.

    Po trzecie, w myśleniu autora bardzo mocno widoczne jest coś, co we współczesnej filozofii nazywane jest "błędem naturalistycznym". Widoczne jest to zwłaszcza w zaprezentowanej przez p. Paliwodę krytyce współczesnych nauk społecznych i psychologicznych:

Modne i ekspansywne quasi-nauki: psychologia,
psychologia społeczna, politologia, antropologia kulturowa (ta
uprawiana przy biurku) czy socjologia rozdają wykształciuchom dyplomy
nadczłowieczeństwa w postaci prawa do rekonstrukcji społecznej
świadomości - w ten sposób, aby to oni znaleźli się na szczycie
społecznej piramidy jako arbitrzy moralnej i intelektualnej elegancji.

    Pomijam już absolutnie arbitralne określenie psychologii, socjologii czy psychologii społecznej mianem "quasi-nauk", dla którego to autor nie przedstawia żadnego uzasadnienia. Wydaje się on jednak nie zauważać, że pomiędzy "rekonstrukcją społecznej świadomości" a byciem "arbitrem moralnej i intelektualnej elegancji" nie ma żadnego przejścia, przynajmniej takiego, które by wynikało z przekazu owych nauk. Pierwsze jest bowiem kategorią epistemiczną, drugie - kategorią aksjologiczną. Mieszanie tych dwóch warstw to właśnie ów "błąd naturalistyczny", którego autor się tutaj dopuszcza.

    Wreszcie, po czwarte, mój zasadniczy zarzut wobec całego tekstu: zarzut nieufundowania. Autor poświęca cały tekst określeniu pojęciu wykształciucha, niestety, w całym tekście nie ma żadnego fragmentu, pozwalającego jasno określić kryteria uznania kogoś za takowego. Autor formułuje hierarchię dla pojęcia, które jest nieostre i, śmiem twierdzić, nieostre celowo - staje się w ten sposób po prostu kolejną inwektywą, którą można razić swoich intelektualnych przeciwników. Za definicję trudno bowiem uznać opisy akcydentalne, którymi raczy nas autor. Przede wszystkim do końca nie wiadomo, w jakiej kategorii mieści się pojęcie "wykształciuch". Czy jest ono orzekane ze względu na przymioty intelektualne, czy też etyczne? A może jedne i drugie? Jakie są warunki konieczne i wystarczające do bycia wykształciuchem? Tego wszystkiego w tekście Paliwody zabrakło.

    Z powyższych punktów wyłania się moja niezwykle smutna refleksja dotycząca tego tekstu: jest to, w wykonaniu filozofa, tekst najgorszego możliwego sortu. Filozofia służąca propagandzie. Autor przerzuca się terminami filozoficznymi, nazwiskami, pojęciami - nie służą one jednak faktycznej analizie filozoficznej, lecz tylko nadaniu tekstowi odpowiedniego intelektualnego sztafażu. Mam nadzieję, że nie tak ma wyglądać współczesna myśl konserwatywna, bo jeśli tak, to marnie widzę jej szansę na trwałe porwanie umysłów owych młodych ludzi, których dzisiaj karmi się ową "liberalno-lewicową" papką. 

pwilkin
O mnie pwilkin

W pewnym momencie człowiek już nie wytrzymuje i musi te parę słow napisać... Dlaczego nudny? Bo postaram się, aby nie było płomiennych mów, wielkich słów i rzucania gromami, tylko chłodne, rzeczowe analizy.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka